Gość portalu: SmutnySłoń napisał(a):

> jeśli masz choćby nikłe pojęcie o etologii zwierząt,

nie mam o tym pojęcia. nawet zielonego. być może jest tak jak mówisz ale fakt
istnienia równolegle ogrodów zoologicznych i porąbanych ekologów daje do
myślenia.

> czy "utrzymywanie gatunków" musi odbywać się za wszelką cenę, nawet za cenę
> cierpień zwierząt?

masz rację - po co dzieci mają wiedzieć jak wygląda to albo tamto. skoro tak
musi być to niech sobie zdechną ;)

> czy bez łódzkiego zoo i bez dzieci rzucających w niedżwiedzie ciastkami wyginą
> pandy i wieloryby?

to już kwestia wychowania. osobiście nigdy nie rzuciłem w zwierzę w zoo
jedzeniem ani niczym innym.

> kiedy w ogóle byłeś ostatnio w łódzkim zoo?

we wrześniu zeszłego roku.

> czy wiesz, że warunki zapewnione tam zwierzętom urągają wszelkim normom
> obowiązującym w cywilizowanym świecie dla placówek naukowych (tak! naukowych,
> a nie rozrywkowych) zajmujących się ochroną ginących gatunków?

a na co u nas jest kasa? jasne, że można zamknąć to w cholerę, zwolnić ludzi,
wysprzedać zwierzaki i ogłosić wszem i wobec, że drugie miasto w polsce na zoo
sobie pozwolić nie może. btw - widziałeś zoo w poznaniu? nasze warunki to raj.

jutro do pracy - dobranoc.

· 

ogłoszenia typu "oddam kocieta" często są wywieszane w sklepie zoologicznym na
Grodzkiej(naprzeciw ZETO- ogłoszenie jest wywnątrz koło wejścia na ścianie)
albo w sklepie szewskim na Kotlarskiej(ogłoszenie na szybie sklepu) najczęściej
w takich ogłoszeniach jest podany e-mail albo numer telefonu
życzę powodzenia

najlepiej chyba oglądac ogloszenia w prasie itp ze ktoś chce
sprzedac takiego pieska no i kontaktowac sie z weterynarzami,
sklepami zoologicznymi i psimi salonami - zeby zwrocili uwage czy
ktos kupuje cos dla takiego psiaka, albo przyszedl z takim. trzeba
ich uczulic na takie rzeczy - zawiesic kartke ze zdjeciem ze taki
piesek zaginął w tych sklepach!!

Koniecznie porozwieszajcie ogłoszenia ze zdjęciem kota gdzie się da,
również w lecznicach i sklepach zoologicznych, może ktoś go
przygarnął uznając, że kot się komuś zgubił. Czy na obroży była
adresatka z numerem telefonu? To by ułatwiło sprawę.

Bardzo Wam współczuję, sama mam dwa koty i tylko domyślam się, co
czujecie..., bo nigdy bym nie wypuściła kota w mieście na spacerki.
Taki kot "wychodzący" często kończy pod kołami samochodu.
Codziennie w drodze do W-wy widzę rozjechane koty. Mam nadzieję, że
Waszego kotka nie spotkał taki los. Może jak się znajdzie, to
nauczcie go spacerować na szeleczkach i smyczy? Kota można
odzwyczaić wychodzenia, oczywiście początkowo by protestował, ale to
dla jego dobra. Mocno trzymam kciuki i mam nadzieję, że Dżekuś już
się znalazł. Dajcie znać, jak się znajdzie...

· 

Hmmm, witaj w klubie, ja mam do oddania małego 3 miesięcznego
kocurka,czarny z białym brzuszkiem, łapkami, krawatem i noskiem.
Tutaj już zwątpiłam, mało Mińszczan chyba lubi koty.
Ogłoś go koniecznie na www.forum.miau.pl, na www.alegratka.pl, na
www.allegro.pl, oraz tu miau.pl/adopcje
wklej też jego zdjęcie i kontakt na forum gazety o zwierzętach.
Wszędzie wklejaj fotki, to zwiększa skuteczność ogłoszenia. Rozwieś
też jakieś efektowne ogłoszenia w lecznicach i w sklepach
zoologicznych.

W NYC i okolicach czyli Long Island jest dosc sporo torow wyscigowych konnych - tych ogloszen nie ma w
gazetach trzeba sie samemu pofatygowac. Takze Nowojorska Policja ma grupe konna i takze swoje stadniny w
srodkowym manhattanie. Oprocz tego sa parki Zoologiczne jeden z najwiekszych Bronx Zoo (dzielnica OK)
czy tez z mniejszych jak Central Park Zoo - gdzie takze wlasnie sie zaczely sezonowe prace... Do wielu tych
miejsc niestety trzeba sie pofatygowac a min. przekrecic. Proponuje tez aby zagladala do gazet nie tylko
Polonijnych - np. niedzielne wydanie New York Times i nie ograniczac sie do pracy przy koniach/zwierzetach.
Pozdrawiam i zycze powodzenia...

Luizo-w-Polsce, chyba na stale dolacze do Twojej klaki, bo Twoje wrazenia
damsko-meskie dokladnie zgadzaja sie z moimi obserwacjami. Tym, ktorzy sie na
mnie rzuca za chwile umiejscawiajac mnie w kolejnym ogrodzie zoologicznym
ulatwie zadanie,ze pisze ze Szwecji, gdzie kobieta:
- ma prawo do rocznego platnego urlopu rodzicielskiego (jesli ojciec chce z
niego korzystac zamiast matki to tez jest to OK)
- kobiety nie wolno dyskryminowac, nawet slownie - wiec wszelkie komplementy,
glupie uwagi na temat wygladu etc nie maja miejsca w pracy, bo delikwent moze
za to byc "pociagniety"
- nie wolno kobiet dyskryminowac jesli chodzi o pensje, warunki pracy etc
(idealu tez tu nie udalo sie osiagnac i srednia damska pensja to chyba 86%
meskiej, ale to sie poprawia)
- ogloszenia o prace musza byc neutralne
- pracodawcy in-spe nie wolno na rozmowach kwalifikujacych zadawac pytan o
plany rodzinne etc

I jakos Szwecja nie zginela przez to niezwykle rozwydrzenie kobiet. Pisze o
kobietach, ale te ustawy sa ustawami o dyskryminacji niezaleznej od plci (tzn
mezczyzna-pielegniarz tez korzysta z ich dobrodziejstw, gdy mecza go szefowe i
kolezanki pielegniarki).

I rowniez nie zal mi cmokow skladanych na moich rekach przez nieznajomych
panow, ani ich úwag na temat moich nog na spotkaniach biznesowych,

Niezmiennie i mimo wszystko zycze milego pobytu

Jakiś rok temu szukałam pracy.Znalazłam ogłszenie sklepu zoologicznego w
Bydgoszczy.Przyjmowali na okres próbny(praca od 8-17),praca za miastem, bez
umowy,wynagodzenia.Robiłam tydzień, ze mną jeszcze 2 osoby. Po tygodniu
dostałam 50zł., i dowidzenia tak jak inni, bo byli już inni chętni na to
miejsce. Tak robią oni do dziś, co tydzień inne osoby,co im chyba wystarczy
żeby market funkcjonował.Poszukują do pracy do dziś( wciąż wywieszają na
sklepie ogłoszenia),a chętnych i naiwnych w Bydgoszczy im chyba nie brakuje
skoro się zgłaszają.

A tak w ogole to czemu niby one do burdrlu maja isc?.
Moze chcą poznac 2 uroczych młodych męszczyzn w celu np. odwiedzenia wspólnie
wesołego miasteczka lub ogrodu zoologicznego.
Moja rada była czysto praktyczna.. Ogłoszenia Praca w GW czyta teraz wielu
młodych ludzi. Tam maja wieksze szanse niż tu.. w srodowisku zdominowanym przez
kobiety .

Na zoologicznym w Plejadzie widziałam Wasze ogłoszenie ze zdjęciem. Takie samo
można by też powiesić na TOZie - tam przychodzi wielu miejscowych psiarzy a
także rózne pałętające się po centrum dzieci. Jeśli jest jeszcze jakieś
ogłoszenie ze zdjęciem na zbyciu to ja chętnie wezmę i powieszę na patelni na
tym oszklonym budynku, w którym jest winda. Czekam w Centrum Informacji
Miejskiej - od 9 do 17.

Mysle ze na specjalne zamowienie to nie byloby problemem w zoologicznym na lokietka albo na jana pawla kolo bazarku. Oprocz tego proponuje sie przejsc do weterynarza Tymienieckiego tam jest tablica ogloszen wiec moze komus sie urodzily kamelełonki małe, wiem że kilka tych zwierzow w sieradzu jest.

Bardzo chciałabym Ci pomóc ale będę sama miała problem z moimi kociątkami. Też
otworzyły oczka i zaczynają wyruszać w świat.
Jeszcze raz proponuje ogłoszenia w różnych miejscach, u weterynarzy, w
sklepach zoologicznych, nawet w gazetach i radiu. To często skutkuje.
Powodzenia!

offtopic właściwie :)
Ażebyś wiedział :) Jedna moja znajoma, właśnie weganka ideologiczna, kupiła
sobie akwarium, ale nabyć rybki – to jeszcze nie nadążyła. Pochwaliła się tym
akwarium swym przyjaciółom na pewnej stronie wegańskiej (na dobitkę - z gatunku
zooliberation). Wywiązała się z tego dyskusja na temat "czy wolno kupować rybki
w slepie zoologicznym czy w ogóle gdziekolwiek". Bo to przecież jest wyzysk
zwierząt przez człowieka. I przysparza (zapewne, w jakiś metafizyczny sposób,
bo materialistycznego uzasadnienia tego stwierdzenia nie potrafię znaleźć ;))
tymże zwierzętom cierpień. Postanowiono, że kupować - nie wolno. A ponieważ o
bezdomne rybki na miejskim bruku jest raczej trudno :D - stanęli na tym, że
biedaczka powinna dać ogłoszenie treści "Przyjmę rybki w darze". Co z tego
wyniknie – na razie nie wiem. Akwarium stoi puste.

To trudne kiedy musisz rozstać się z przyjacielem , którego znasz 10lat ,
nawet jeżeli jest to tylko żółw – sam od roku jestem szczęśliwym posiadaczem
żółwia iberyjskiego, którego w poprzednie wakacje ktoś po prostu wypuścił na
trawnik przy ulicy pełnej samochodów – nie jest to może taka więź jak z psem
czy kotem , ale jednak posiadanie gadów jest specyficzną przyjemnością i
sprawia dużo frajdy.
Odpowiadając na Twoje pytanie – pomysł z ogrodem zoologiczny jest dobry –
warto spróbować , ponadto radzę spróbować ogłoszenia w rubryce – Zwierzę czeka
na człowieka – Gazety Wyborczej – w ten sposób najwięcej osób dowie się o
twoim żółwiu i może jakiś dobry człowiek go przygarnie.
Powodzenia!!!

Chyba ceny, których od ciebie zażądano są trochę przesadzone. Zobacz
link:www.allegro.pl/show_item.php?item=15890596, to rasowy kotek, a cena?
Jeżeli obawiasz się kupowac na aukcji(chociaż ja tak kupiłam i jestem
zadowolona), to zobacz "kocie" strony internetowe. Wpisz "koty" w Google i
zobaczysz ile stron się pojawi. TAm są często ogłoszenia o rasowych kotkach, za
małą cenę, nawet do oddania - byle w dobre ręce.
Nie mam przekonania do takich miejsc jak giełda zoologiczna, wydaje mi się, ze
ci,którzy tam sprzedają myślą wyłącznie o zysku, a nie o zwierzętach. Może to
krzywdzące przekonanie, nie wiem, ale ja bym tam nie kupiła.

Widzialam dzisiaj w Plejadzie w Bytomiu male kociaczki (zwykle dachowce) w
sklepie zoologicznym. Wiem,ze ludzie tam kupuja male kotki (po 10zl). I chociaz
sama tego nie pochwalam (bo zacheca to nieuczciwych "rozmnazaczy"), to moze w
Twoim przypadku jest to jakies wyjscie. Na sklepie byla informacja, ze mozna im
przynosic male kotki i pieski. Jestem pewna, ze w Warszawie znajdziesz taki
sklep. Oczywiscie, byloby lepiej znalezc im od razu cieply dom i dobrych
opiekunow, ale jesli Twoj kotek nie akceptuje maluchow, to i on sie denerwuje i
maluszki czuja sie niepewnie. Rozwaz to prosze, kotki w sklepie maja dobre
warunki, sprzedawcy pilnuja, zeby ich za bardzo nie stresowac, itp. Dodatkowym
atutem jest to, ze w takich centrach handlowych przewija sie masa ludzi,
glownie w weekendy. Jak juz ktos zobaczy takie malenstwo i chociaz przez chwile
rozwazal posiadanie takiego zwierzaczka, to nie ma sily zeby go nie wzial. To
na pewno jest bardziej skuteczne niz ogloszenie w gazecie czy tutaj na forum.
Pozdrawiam serdecznie

Chwileczkę, a jeśli siostrzyczka kupi sobie po kolei chomika, świnkę morską,
króliczka , kota i legwana, a potem jej się znudzi, bo znajdzie sobie ciekawsze
zajęcia, to starsza siostra ma to całe towarzystwo do siebie brać? Nie
przesadzajcie, piesek, o którym mowa ani się do autorki wątku nie przywiązał,
ani jej pewnie straaaasznie nie kocha, więc może bez żadnej szkody dla niego
szukać mu nowego domu. Można kochać zwierzęta, ja też je kocham, ale nie
oznacza to robienia z domu ogrodu zoologicznego. Każdy wie, ile zwierząt jest w
stanie trzymać, a dwa psy to jest na prawdę dużo, zwłaszcza jeśli są tam też i
inne zwierzaki.
Uważam, że najlepiej dać ogłoszenie w "Wyborczej", na pewno znajdzie się wielu
chętnych.
Pozdrawiam,
M.

Tak czytam Wasze wypowiedzi i mnie coś trafia, mianowicie jesteście na tej
stronie o tak sobie bo nie macie co robić ,czy jesteście miłośnikami zwierząt,
mówicie o prawie ,a bo jej dobra wola itp a gdzie miejsce na ludzką
wrażliwość ,dziewczyna pisze co ją za bolało jest wolontariuszką ,chciała pomóc
a tu jakaś chora krytyka ,bo żeby pracować w sklepie zoologicznym nie trzeba
lubić zwierząt ,paranoja !!! prosze zobaczyć w zoohicie jakie podejscie maja
ludzie i profesjonalizm , wieszaj ogłoszenia pomagaj, takich ludzi jak Ty
powinno być wiecej ,u nas u weta jest tablica z takimi ogłoszeniami,pozdrawiam
i życzę wytrawałości oraz wiecej życzliwych ludzi

Znaleziono jamniczkę w Krakowie!
Witam!
Dzis w godzinach wieczornych znalazłam czarną, podpalaną,gładkowłosą, młodą
suczkę jamniczkę.
Błąkała się bardzo wystraszona i zmarznięta pod supermarketem Carrefour w
Czyżynach.
Miała na sobie obróżkę-łańcuszek i kaganiec.
Czekałam ok. godziny, ale nikt się nią nie interesował. Ochroniarz twierdził,
że od rana widzi błąkającego się małego pieska przed sklepem.
Dlatego wzięłam ją, rozwiesiłam ogłoszenia przed sklepem, zostawiłam
informację w sklepie zoologicznym.
Mam wrażenie, że musiała komuś zginąć, bo jest bardzo zadbana. Raczej wątpię,
żeby ją wyrzucono, choć kto wie....

Mój numer telefonu: 507 111 341, 29 414 52
e-mail: upendo@op.pl

Mam nadzieję, że malutka znajdzie swój dom.
Pozdrawiam.

Dziękuję wszystkim za rady, nadal poszukuję przyszłego domownika. Dziś byłam w
sklepie zoologicznym, ale się chwilowo wycofałam, maluchy były nie spełna 2
miesięczne. Szukam starszego, na razie po ogłoszeniach-ludzie często kupują, a
później chcą oddać, sprzedać, lub ...sami wiecie.

po podobnych przezyciach zakonczonych szczesliwym powrotem Bazylki;
porozwieszaj ogloszenia ze zdjeciem
zostaw je w lecznicach i sklepach zoologicznych
popros sasiadow o sprawdzenie strychow, piwnic, komorek, skladzikow
przepytaj dzieciaki okoliczne - one widza bardzo duzo
i trzymam kciuki za szczesliwe zakonczenie

gielde w balicach odradzam atych ktorzy tam handluja tymi biedactwami tobym pod
mur i serja albo zamknac ich w takich samych klatkach
a tak serjo na krowoderskiej jest zoologia w ktorej mozesz zlozyc zamowienie na
jakakolwiek rase ktora cie interesuje
ja moja sunie kupilem z ogłoszenia od goscia ktory ma hodowle owczarkow
niemieckich kolo zbiornika w zeslawicach i jestem zadowolony bo wyrosla z niej
taka psina jaka zawsze chcialem miec

Julio sliczny ten Wasz kotek i widać, że pieszczoch. Niestety mama nie może go
wziąć. Tata się kategorycznie sprzeciwił a poza tym mama zaczęła też widzieć
jakies trudności. No trudno, musisz szukać dalej. Wiem, że w zoologicznym na
Śniadeckich często wiszą takie ogłoszenia typu "oddam kotka w dobre ręce".
Dziewczyny, jak któras z Was chętna to na zdjęciach ten kotek naprawde ekstra.

Kraków-znaleziono jamniczkę
Witam!
Dzis w godzinach wieczornych znalazłam czarną, podpalaną,gładkowłosą, młodą
suczkę jamniczkę.
Błąkała się bardzo wystraszona i zmarznięta pod supermarketem Carrefour w
Czyżynach.
Miała na sobie obróżkę-łańcuszek i kaganiec.
Czekałam ok. godziny, ale nikt się nią nie interesował. Ochroniarz twierdził,
że od rana widzi błąkającego się małego pieska przed sklepem.
Dlatego wzięłam ją, rozwiesiłam ogłoszenia przed sklepem, zostawiłam
informację w sklepie zoologicznym.
Mam wrażenie, że musiała komuś zginąć, bo jest bardzo zadbana. Raczej wątpię,
żeby ją wyrzucono, choć kto wie....

Mój numer telefonu: 507 111 341, 29 414 52
e-mail: upendo@op.pl

Mam nadzieję, że malutka znajdzie swój dom.
Pozdrawiam.

Opole jest jedynym miastem bez dojazdu MZK
Opole jest jedynym miastem w kraju, które nie ma dojazdu MZK do ogrodu

Witam Serdecznie.
Jestem mieszkańcem osiedla Malinka i znam problemy związane z dojazdem -
dotarciem do wyspy Bolko , Ogrodu Zoologicznego przez rodziców z małymi
dziećmi.
Od kilku lat usiłuję namówić radnych, prasę , radio ale bezskutecznie - na
uruchomienie autobusu MZK od ulicy Witosa przez Malinkę,ZWM, Chabry,Zaodrze
do Wyspy Bolko, gdzie jest już możliwy dojazd na skraj Parku na Wyspie Bolko -
wystarczy wykonać tam tylko pętlę dla MZK.
Niestety nie mam poparcia.
Proszę sobie wyobrazić trudy jakie musi znosić rodzic chcący odwiedzić z
pociechą wyspę Bolko.
Jedzie autobusem do dworca PKP i stamtąd przeciska się kolejnymi uliczkami -
trasa ok. 1000m.
Daję głowę, że gdyby uruchomiono autobus - na początek co 1godzinę -
oczywiście z możliwością przewozu wózków -to w porze letniej byłby on pełny.
Wtedy więcej ludzi dotarłoby na Wyspę.
Pomyślmy o osobach niepełnosprawnych, dla których dotarcie tam jest związane
z wielkim wysiłkiem lub wręcz nie możliwe. Pomóżmy chociaż tutaj - znieśc tą
barierę.
Czas pokazałby jakie są potrzeby przewozowe dla pasażerów.
Kwitłoby tam życie kulturalne.
Ogród Zoologiczny w Opolu jest jedynym w Polsce do którego nie dojeżdża
autobus MZK - mieszkańcy muszą pokonywać prawie 1 km od najbliższego
przystanku MZK - przy dworcu PKP/PKS.
Proszę wziąć to pod uwagę.
A może zwrócić się do prywatnego przewoźnika - ogłosić ofertę w prasie?Może
do wiosny coś się zdziała
Zasyłam wyrazy szacunku.

Sklep zoologiczny - praca.
Podjęłem pracę w sklepie zoologicznym należacym do centrum handlowego.Ten z tych dużych sklepów. Byłem na dzień próbny. Dobrze mi poszło. Dzisiaj zacząłem pracę 'umownie'. Zapytałem szefa na koneic dnia czy otrzymam umowę,a on odparł,że teraz jestem na tygodniowym okresie próbnym,a potem będzie 'jakas' umowa. Dodam,ze nadal ogłoszenie o naborze pracowników na sklepie wisi i przychodzą się zgłaszać inne osoby. Dzisiaj dwie dyzspozycyjne i z doświadczeniem w branzy zoologicznej. Ja znam się na tym. Opisałem w liście motyw. o swojej wiedzy i ze pomagalem znajomym w sklepie zoologicznym.
Martwie się,że wykorzystają mnie,a pracuje po 12 godz. dziennie i powie mi koles 'do widzenia'. Stawka za godzinę na poczatrk to 4 zł,a jesli mnie nie przyjmną 'na papierku'; to ten tydzien to moge sobie wsadzic w 4 litery.
Co o tym myslicie???
Za odp. dziękuję.

dzieki za pouczenia- wszystkie wymienione przez ciebie drogi poszukiwania psa
wykorzystalam- z ogloszeniami i rozmowami z plockimi klinikami weterynaryjnymi i
wlascicielami sklepów zoologicznych włącznie- straż miejska, schronisko, ok 300
ogloszen rozwieszonych w miescie, ogloszenia w prasie lokalnej i na portalach
internetowych- i nic... o tym ze masa osob biega po miescie i szuka psa nie
wspominam...pelna desperacja...tym bardziej, ze jest to pies ktory zostal
przywiazany do drzewa przez poprzednich wlascicieli i po bardzo dlugim
glodowaniu przetarl sznurek i trafil do mnie na dzialke...

Wiesz, mnie już się nawet gadać nie chce o tej grypowej psychozie. Właśnie w
takich okolicznościach zawsze sobie powtarzam święte słowa Guruy, że jeśli coś
jest całkiem nie do wytrzymania, to pozostaje tylko się z tego śmiać. Dzisiaj
np. zapytałam pewną spanikowaną panią, która w sklepie zoologicznym nie
pozwoliła swojemu dziecku podejść do klatki z papugą (!), czy nie boi się
kupować mu bajek z Kaczorem Donaldem. Przecież to też ptaszek.
Czekam, kiedy media ogłoszą, że ptasią grypą grozi oglądanie baletu "Jezioro
Łabędzie", albo czytanie "Dzikiej kaczki" lub "Brzydkiego kaczątka". I kiedy
ludzie zaczną zmieniać nazwiska, bo strach nazywać się Ptak, Wrona, lub Bocian.
Łabędź ma już całkiem przechlapane. A to taki piękny ptak...
P.S. Ta ostatnia plotka jakoś mnie nie martwi

BEDE MIALA KOTKA:)!!!!
a wiec tak: jutro dzwonie (bo dzisiaj juz pozno) w sprawie ogloszen o kotkach
z gazety a jesli sie okaze ze juz ktos je wzial bede szukac po kocich azylach.
Problem jednak polega na tym, ze mieszkam w Lesznie (tym miedzy wroclawiem a
poznaniem) i w okolicy (w promieniu 50km) nie ma zadnego, a nie chce meczyc
koteczka i wiez go tyle km. Macie jakies propozycje? dodam tylko ze to musi
byc kotka a nie kotek i ma miec nie wiecej niz 3 miesiace (mi na tym nie
zalezy ale niestety mieszkam z rodzicami i to oni postawili te wymagania)
nawet nie wiecie jak sie ciesze !!!!! nie moge sie doczekac!!!! i zamiast
uczyc sie na egzaminy (jeszcze tylko 4 ! to ja siedze i mysle o kotku )
jutro biegne do sklepu zoologicznego po kuwetke, transporterek, miseczki,
zabawki, budke, drapak itd !!!! tak dlugo czekalam na jego zgode (od
rodzicow) i w koncu sie zgodzili !!! P.S. Dziekuje Madziaszowi za wpuszczenie
mnie na forum, ktore jest wspaniale! juz prawie przeczytalam cale bede pisac
na biezaco jak sie rozwija sytuacja pozdrawiam, papa

nie niestety, tylko na szczęście - z wielu powodów.
Porozwieszaj ogłoszenia w okolicy, sklepach zoologicznych i okolicznych
lecznicach. Chodź i nawołuj kota po zmierzchu i wczesnym rankiem. Zaczepiaj
'wszystkowiedzących' sąsiadów - oni są często nieocenionym i niedocenionym
źródłem informacji.

Do autorki watku
Twoj kot wcale nie musi zostac w schronisku - o ile pozwola Ci go wziac z niego.
Mozesz mu znalesc dom tyymczasowy - na zasadach o jakich pisalam wczesniej -
pokrycie kosztow utrzymania i jakis drobny naddatek.
Szukaj takich osob przez ogloszenia w sieci - ale takze popytaj wsrod znajomych
staruszekow, popytaj w lecznicach - lekarze czesto znaja takie osoby.

A w tym czasie szukaj mu domu - ale nie nie zamieszczajac ogloszenie w dwoch
miejscach w sieci.
Majac do niej dostep - masz ogromne mozliwosci.
Jest wielka ilosc stron adopcyjnych, sa grupy newsowe.
Mozna pisac do autorow stron o zwierzetach - zeby zamieszczali na nich Twoj
apel w formie ogloszenia.
Na 10 pewnie z 2 sie zgodzi - ale zawsze.

Daj ogloszenia do gazet lokalnych, porozwieszaj ogloszenia w lecznicach wet, w
sklepach zoologicznych.

Koniecznie tez zrob badania krwi i moczu kotu - bo to co sie dzialo - moglo
wynikac z choroby.

Masz naprawde wiele mozliwosci zeby naprawic swoj blad - bo widac ze nie byla
to dla Ciebie lekka decyzja. I chyba chcesz to naprawic.
Masz szanse - nie stalo sie - chyba - jeszcze nic nieodwracalnego.

ja po skończeniu szkoły rok temu nie wiedziałam od czego zacząć :( praktycznie
popadałam powoli w depresję bo nie dostałam się na studia a nie chciałam iść na
prywatne.w każdy poniedziałek wertowałam wyborczą tak na odwal się zeby starsi
widzieli ze szukam pracy.to trwało 2 miesiace.w końcu zobaczyłam w gazecie 2
ogłoszenia ze poszukuja młodych ludzi do pracy w sklepie zoologicznym wymagana
była tylko sympatia do zwierzaków i obeznanie w karmach. doświadczenia miec nie
trzeba było.dostałam tę pracę.zrezygnowałam z niej 2 dni pozniej bo szefowa
uwielbiała mobbing.wtedy poczułam smak pracy i było mi głupio o cokolwiek
prosic starszych.w tym samym tygodniu znalazłam prace jako opiekunka do dziecka
za 8 zł za godzinę.Pracuję do dziś 5 godzin dziennie co daje mi 200 zł
tygodniowo.Dodatkowo sprzątam jesli się cos trafi.Za sprzatanie mozna zarobic
okoóo 10 zł za godzinę.W sumię pracuję mniej niz w tym sklepie i zarabiam
podobnie.Najwazniejsze jest to ze praca jest legalna.
Moje rady dla Was:
najwazniejsza jest dobra reklama.List motywacyjny zachwalajacy Wasza osobe to
juz połowa sukcesu.Oczywiscie dla kazdego stanowiska bedzie on wygladał
inaczej.Jesli chcesz byc kelnerka napisz ze jestes otwarta sympatyczna
usmiechnieta i odpowiedzialna w koncu w gre wchodzi zadowolenie klienta no i
przyjmowanie kasy.

Prawda jest taka, że jeśli chce się mieć zdrowego psa to jedyne i
najlepsze wyjście to kupno bezpośrednio u hodowcy.Wtedy widzi się w
jakich warunkach pies jest. Ja to wiedziałam ale córka chciała psa
już a u hodowcy trzeba było poczekać 2 tyg. bo pies był po
szczepieniach. Napatoczyło mi się ogloszenie sklepu zoologicznego o
sprzedaży psów. Pies nie mieszkał w sklepie został przywieziony na
zamówienie.Okazało się zaraz po kupnie, że jest chory. Miał
zapalenie uszu i był potwornie zarobaczony. Wymiotował robakami.A
ksiąeczkę zdrowia miał w której było że jest szczepiony i
odrobaczony co nie było zgodne z prawdą jak się później
okazało.Wydałam na leczenie dwa razy tyle ile za niego zapłaciłam.
Był to mój pierwszy psi zakup.Prawdopodobnie uratowałam mu życie.Ale
mój przypadek potwierdza, że jeśli chcemy psa rasowego to tylko w
hodowli należy kupować. Może jest droższy niż z innych źródeł ale
przynajmniej później się nie wydaje na weterynarzy.A są to naprawdę
duże wydatki jeśli kupi się psa chorego i niejednokrotnie
przekraczają znacznie te pozorne oszczędności w cenie psa u hodowcy
a gdzie indziej.Kupując w sklepach i na giełdach po prostu sami
nakręcamy ten biznes ze szkodą dla zwierząt i siebie samego.

Muzeum Historii Naturalnej w... Krakowie...
Jak widać można to zrobić nawet własnymi środkami - no, ale u nas się kupuje
pociąg widmo za 12 baniek ;)

===
W KRAKOWIE POWSTANIE WIELKIE MUZEUM HISTORII NATURALNEJ.

W Krakowie zrodziła się koncepcja budowy wielkiego Muzeum Historii Naturalnej
UJ, w którym eksponowane będą zbiory trzech muzeów UJ. Na kilku tysiącach
metrów kwadratowych powierzchni swoimi skarbami pochwalą się muzea :
zoologiczne, antropologiczne i geologiczne.

W sumie będzie tu kilkaset tysięcy eksponatów, niektóre z nich - o światowym
znaczeniu. Trzy muzea pod jednym dachem, gigantyczna kolekcja eksponatów i
monumentalna wystawa o ewolucji Ziemi i życia. Absolutnym hitem ma być wielka
wystawa przygotowana wspólnie przez wszystkie muzea przedstawiająca ewolucję
życia i Ziemi od czasów najdawniejszych do współczesności.

Ważne jest to, że budynek zostanie od razu zaprojektowany jako muzeum, a nie
adaptowany, dlatego będzie można zainstalować w nim profesjonalne
zabezpieczenia czy klimatyzację. Koszty powstania muzeum na razie trudno
oszacować, ale trzeba będzie wyłożyć na nie co najmniej kilka milionów
złotych. Wiadomo, że ma być to obiekt zbudowany z trzech modułów, których
powstawanie będzie uzależnione od możliwości finansowych.

Część pieniędzy wyłoży UJ, część dołoży marszałek małopolski z funduszy
strukturalnych. Do końca tego roku zostanie opracowana wstępna koncepcja,
którą zajmują się dyrektorzy muzeów. Potem UJ ogłosi międzynarodowy konkurs na
projekt muzeum.
===
za GW Kraków

będzie szerzej przy ZOO
w dzisiejszej "rzepie" jest notatka:

Poszerzenie Wybrzeża Helskiego obok ogrodu zoologicznego zaplanowali na
przyszły rok stołeczni drogowcy.
-Wciągu najbliższych dni ogłosimy przetarg na projekt techniczny. Najpóźniej
jesienią powinien być gotowy. Budowę drugiej jezdni planujemy w 2006 roku -
zapowiada Adam Stawicki, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich.

Przebudowy doczeka się Wybrzeże Helskie od mostu Gdańskiego do ul.
Kłopotowskiego. Po zakończeniu prac zniknie jedyny wąski odcinek na praskim
odpowiedniku Wisłostrady. W godzinach szczytu kierowcy stoją tutaj codziennie
w korku.

Na razie nie wiadomo, czy przy okazji modernizacji ulicy powstaną nowe
miejsca parkingowe dla zwiedzających ogród zoologiczny. W weekendy tylko
szczęśliwcom udaje się zaparkować na ul. Ratuszowej, przed głównym wejściem.
Pozostali korzystają z drugiego parkingu od strony mostu Gdańskiego, który
też pęka w szwach.

A moze przy okazji taras widokowy na brzegu Wisłu otwarty na panoramę Starego
Miasta? I co z planowana kładką? Podobno koncepcja zagospodarowania Placu
Weteranów i budowy Praskiego Domu Kultury nie przewiduje kolejki linowej nad
Wisła. Moze i lepiej.

czy ja wiem, to jednak troche bardziej skomplikowane. wiesz, tak jak ja bym
nagle oglosila hipoteze, ze w glebinach amazonskiej dzungli zyje gatunek zaby,
ktora umie stepowac i spiewac piosenki Franka Sinatry, co prawda zaden uczony
jeszcze jej nie zlapal i nie opisal w podrecznikach do zoologii, ale przeciez
nikt mi nie udowodni, ze jej tam nie ma :)

hej, tak mi się skojarzyło na bieżąco, że dzisiaj widziałam ogłoszenie, w którym
napisali, że szukają pracownika na cały etat. Było to w sklepiku dla zwierzątek
wewnatrz Leclerca ( róg KEN i Ciszewskiego). Mają tam jedzenie dla zwierząt i w
ogóle akcesoria zoologiczne, a nawet małe króliczki. Dlatego własnie widziałam
to ogłoszenie. Moja córeczka z zapalem obserwuje króliczki w akwarium, a właśnie
na akwarium umieszczono ogłoszenie.Przepraszam za chaos w pisaniu.pozdr.

Osobiście znam panią z tej chodowli i wydaje się, że kocha koty a nie tylko na
nich zarabia, poprzez nią pewnie możesz dotrzeć do innych wiem, że zna kilka
innych chodowli. Popytaj w osiedlowych sklepach zoologicznych czy nie mają
zaprzyjaźnionych chodowców, czasami są także ogłoszenia w Kakadu (sklep w
Carrefourze)

Ogłoszono konkurs na dyrektora zoo
Przede wszystkim tymi warunkami wstępnymi automatycznie wyeliminowano stosowany
w wielu nowoczesnych ogrodach zoologicznych system polegajacy na tym, że
dyrektor jest specjalistą od zwierząt i nie musi spełniać jakiś przedziwnych
warunków, musi mieć koncepcję rozwoju i zarządania ogrodem, natomiast do
robienia kasy jest zatrudniany menadżer.

Wiele obiektów w ogrodzie zoologicznym pochodzi jeszcze z XIX wieku, są to
zabytki pod ochroną prawa i nic nie można zmienić bez zgody konserwatora (np.
"twierdza niedźwiedzi", ptaszarnia, słoniarnia czy wybiegi lwów albo budynek
gadów - dawna restauracja). Same w sobie stanowią atrakcję turystyczną!
Ogród jest własnością miasta i nawet jak się zawaliło podmyte przez powódź
ogrodzenie wybiegu niedźwiedzi (mur od strony ulicy), to dyrektor nie mógł po
prostu wezwać ekipę remontową i naprawić, bo trzeba ogłosić p r z e t a r g na
wykonanie takiej robótki, a to oczywiście trwa, potem trzeba czekać na nowy rok
budżetowy, by móc pracę wykonać itd itp
Może ogród - jak w l. 20 ub. wieku - powinien stać się spółką akcyjną i wtedy
nie byłoby takich problemów, jak przy zarządzaniu komunalną j e d n o s t k ą
b u d ż e t o w ą?

Witam Was serdecznie!! Jeśli chodzi o zakup pieska w UK, jest to dość kosztowna
inwestycja, trzeba się liczyć z wydatkiem od 500 funtów w górę{w sklepie
zoologicznym}, możesz poszukać także w ogłoszeniach z gazet np Loot. Jeśli
chciałabyś wziąść zwierzaka ze schroniska, to będzie to koszt o wiele mniejszy,
ok 80 funtów, ale dużo więcej problemów. Idziesz do schroniska, umawiasz się na
spotkanie z opiekunami, robią z Tobą wyaiad i pokazują Ci zwierzaki. Jeśli
spełniasz warunki, to dostaniesz, ale uwierz mi,że trudniej jest dostać psa ze
schroniska w UK, niż w Polsce zaadoptować dziecko. Jesli zdecydujesz sie na
kupno psa w sklepi to dochodzą Ci koszty związane ze szczepieniami ok 60 funtów
dwa razy do roku, plus koszty "chipa", który pozwoli Wam na ewentualne
opuszczenie Wyspy, ale niestety powrót ze zwierzakiem z np.Polski to już
większy orzech do zgryzienia. Załatwień w związkach kynologicznych i do tego
Anglia nie ma podpisanej z Polską umowy na powrót zwierzaków, chyba,że po
półrocznej kwarantannie na tankowcach, a większość zwierząt tego nie
wytrzymuje.Jeśli zdecydujesz się na psa ze schroniska, to chętnie udzielę Ci
dalszych informacji i ewentualny adres najlepszego ze schronisk w UK.
Pozdrawiam
Monia Fifi

Zadźwoń do schroniska, poszukaj na stronach internetowych, idzie wiosna więc
będzie mnóstwo ogłoszeń o oddaniu kociaków, bo nie opowiedzialni właściciele
zaczną je rozmnażać ( ja tak dorobiłam się mojego mieszańca). Czasami
ogłoszenia wiszą przy sklepach zoologicznych, czy lecznicach.
Na forach też są adopcje polecam zakoceni.pl i miau:).

ok.
jak wrócę, to dodam swoje adresy na aidkę i olgę.

na Zlidzie pisali, że komuś przez ogłoszenie udało się znaleźć dla
kotka opiekę.
sama też mam Nikolkę, bo na forum W-wa ją znalazłam, więc bądźmy w
dobrej myśli, że ten internet pomoże.
jeszcze doradzają ogłoszenia na sklepach zoologicznych i przy
szkołach rozwiesić. ale o tym się później pomyśli.
ważne, by te koteczki spersonalizować - poda się te szczególy na
początek o których napisałaś, a potem fotki każdego z osobna
dołączymy.

w tej okolicy w której mieszkam to raczej nie odwożą do schroniska kotów.
Wywiesiłam dużo ogłoszeń i liczę na to, że ktoś kto interesuje się losem
bezdomnych zwierząt da znać jeśli zobaczy kota podobnego do mojego. U
weterynarza i w sklepie zoologicznym zostawiłam też ogłoszenia z moim numerem
telefonu.
Myślę, że ciągle jest szansa, że Lafi się znajdzie...

Mam. Nie powinnam wchodzić na merlin.pl bo jak wlezę to wyjść nie
potrafię. Nie powinnam wchodzić do sklepów zoologicznych bo
najchętniej oprócz tony karmy wszelakiej i innych pierdół dla
zwierzyńca posiadanego mam ochotę kupić cały zwierzyniec tam obecny.
Nie powinnam wchodzić do sklepów z bielizną bo też opamiętać się nie
umiem. Baaardzo szerokim łukiem powinnam również omijać sklepy z
butami (lubię dwie polskie marki) i niektóre sklepy z ciuchami (tu
też preferuję dwie polskie marki, były trzy ale jedna niedawno
zdechła - znaczy ogłosiła upadłość niestety). W każdym razie
powinnam trzymać się od nich z daleka.
A kiedyś, baaardzo dawno temu (czyli gdy dzieci były malutkie) pod
żadnym pozorem nie powinnam wchodzić do Smyka bo zwykle kiepsko dla
budżetu domowego się to kończyło.
A... Jeszcze w hipermarketach powinnam szerokim łukiem omijać
stoiska z rybami i owocami morza. Nakupuję tego jak wariatka a potem
sama żreć muszę bo poza mną nikt w domu tego nie lubi. No prawie
nikt bo koty zawsze chętnie się przyłączają. I czasem syn.

Potrafię sobie wyobrazić. I to mnie powstrzymuje. Ale nie wiem też jak długo
wytrzymam.
Oczywiście szukam nadal pracy, przeglądam ogłoszenia.
Tydzień temu byłam w sklepie zoologicznym, było ogłoszenie że poszukują do
działu akwarystycznego. Poniekąd jest to moje hobby od dawien dawna, takze
bardzo chciałabym coś takiego robić. Usłyszałam jednak ,że szukają kogoś
młodszego ( mam 30 lat ). Nawet nie spytali czy wiem cokolwiek na temat ryb.
Przyszłam do domu i zaczęłam tak płakać, że pomyślano, że ktoś mnie conajmniej
okradł...

Witam,

Nie widziałam niestety takiej kotki, ale jak zobaczę to dam znać.
Czy kotka miała obróżkę/ znaki szczególne?

Ps. Moja kotka zaginęła w kwietniu i wróciła w czerwcu (była u
kogoś, bo wróciła z "obcą" obróżką)

Proponuję porozwieszać ogłoszenia w okolicy, w sklepie zoologicznym,
u weterynarza

Życzę, żeby się znalazła

Dziekuję za wszystkie rady. Chyba ta świnka zostanie u nas. Dzisiaj
ukazało sie ogłoszenie w gazecie, żadnego odzewu. W zoologicznym
powiedzieli ze prawdopodobnie ktoś ją wyrzucił. Wczoraj kupiłam jej
(jemu) sianko, trociny i suchą karmę. Spała w dużym akwarium i chyba
była zadowolona. Synek jest zachwycony, chociaż troszkę ją
podszczypuje i gania, wczoraj dawał jej samochody do zabawy, maż też
się pomału przekonuje. Coraz bardziej się oswaja i przestaje bać,
chodzi sobie po mieszkanku i wydaje różne dźwięki. Jest urocza, taka
poczochrana. Dzisiaj pójdziemy do weterynarza żeby ją obejrzał, bo
ma jaką mała rankę.
Pozdrawiam

a co zrobicie z tym kotem? zostawicie go na pastwę losu? skoro jest
poraniony to pewnie nie przeżyje bez ludzkiej pomocy. Jeśli same nie
chcecie się nim zająć to dajcie znać do lokalnej fundacji zajmującej
się zwierzętami (mozna je wyszukać na forum.miau.pl) - nawet jeśli
to nie wasz kot to i tak zasługuje na lepszy los niż siedzenie pod
balkonem z ranami i niesprawną łapką (polowanie na cokolwiek odpada -
więc grozi mu śmierć głodowa...).
Co do szukania kota - trzeba porozwieszać ogłoszenia wszędzie gdzie
się da, ze szczególnym uwzględnieniem sklepów zoologicznych, klinik
weterynaryjnych. Nawiązać kontakt z lokalnym schroniskiem i fundacją
zajmującą się ochroną praw zwierząt - może ktoś im waszego kota
przyniósł. Szukać kota o świcie i zmierzchu wołając go. Porozmawiać
z lokalnymi karmicielkami kotów - one naprawdę zauważaja nowe
zwierzęta na swoim terenie.

roziweszac jak najwiecej ogloszen - nie tylko w najblizszej okolicy.
rowniez w sklepach zoologicznych, u weterynarzy.
dac ogloszenia w internecie na lokalnych portalach spolecznosciowych.
odwiedzic wszystkie okoliczne schroniska - nie tylko te w lodzi ale
rowniez te w okolicach. dopytywac sie pracownikow, ogladac psy w
klatkach. sprobowac dowiedziec sie kto w miescie jest hyclem -
czasem zlapane psy zanim pojada do schroniska sa u hycla, poza tym
mozna sie u niego dowiedziec czy takiego psa nie widzial, gdzies nie
odwozil.
zajrzec na dogomania.pl
tutaj jest temat z poradami wlasnie w takich sytuacjach oraz
przydatnymi linkami gdzie jeszcze mozna oglosic zaginionego psa
tiny.pl/s4nl
NIE PODDAWAĆ SIĘ!
psy pptrafią się znalesc czasem i po miesiacy i dluzej.

to nie jest prawda tym bardziej że są pesymistyczne możliwości -
wpadła pod samochód, przepłoszył ją (albo zagryzł) jakiś pies,
zrobił jej krzywdę jakiś 'człowiek'... Wystraszona kotka mogła
pobiec przed siebie i może nie znaleźć już drogi do domu.
Szukaj kotki, najlepiej o zmierzchu lub o świcie, kiedy jest już
cicho. rozpuść wici w okolicy (np. rozwieszając ogłoszenia), w
przychodniach weterynaryjnych i sklepach zoologicznych

a może by tak ktoś w urzędzie pomyślał i ogłosił konkurs na zagospodarowanie
tego urokliwego miejsca? dlaczego znów mamy stać się ofiarami widzimisię kogoś z
magistratu? jak tak dalej pójdzie to z tej samowolki wyjdzie mydło i powidło -
tu krzyż, tam plac zabaw, obok tor kartingowy. po co to wszystko?! wystarczająco
dużo już mamy w Częstochowie obiektów sakralnych, krzyży, pomników świętych i
prawie świętych. nie brnijmy w to dalej, bo będziemy pośmiewiskiem całego kraju.
dlaczego tego miejsca nie można poświęcić mieszkańcom miasta, tylko znów myśli
się o pielgrzymach?! najpierw trzeba zadbać o tych, którzy swoją pracą składają
się na pensje urzędników, a nie mieć ich ciągle w głębokim poważaniu. to
mieszkańców Częstochowy prezydent powinien rozpieszczać, to o ich głosy
zabiegać...chyba, że budując krzyże i pomniki chce się trafić do dewotów i
kleru, a jak wiadomo społeczność lokalna się starzeje, młodzi wyjeżdżają byle dalej.
pytam dlaczego w tym miejscu nie może powstać np. ogród botaniczny lub
zoologiczny, ścieżki dydaktyczne, ścieżki rowerowe, kompleks basenów, pole
namiotowe, camping, może aquapark itp? dlaczego znów krzyż, który wszystko
zniweczy, podobnie jak "pomnik" papieża na pl. Daszyńskiego.

Przeczytawszy Pańskie ogłoszenie w GW, postanowiłem aplikować na posadę Zakopiańskiego Niedźwiedzia Mobilnego Nieuzbrojonego z Napędem Nożnym.

Już od dzieciństwa interesował mnie świat zwierząt, jako chłopiec z pasją odwiedzałem ogrody zoologiczne i brałem udział w różnych wykładach i innych eventach popularyzujących wiedzę o środowisku. Zdecydowałem się na studia zgodne z moimi zainteresowaniami, a mianowicie biologię, w trakcie których odbyłem liczne praktyki w parkach narodowych, jak również dwa staże zagraniczne (szczegóły w życiorysie). Oprócz tego pracowałem jako wolontariusz w zoo, gdzie moim głównym obowiązkiem było karmienie niedźwiedzi i tresura fok.

Muszę przyznać, że niedźwiedzie mnie fascynowały od maleńkości, byłem zachwycony, mogąc je obserwować z bliska. Niedźwiedzie wyczuły moją pozytywną energię, dlatego pozwoliły mi przebywać ze sobą, dzięki czemu nauczyłem się naśladować te zwierzęta, ich ruchy, mimikę, system znaków, odgłosy.

Mając takie doświaczenie, jestem w stanie przekonująco odgrywać rolę Niedźwiedzia.

Z poważaniem
XXXXXXXXXXXX

Dlaczego Polacy musza pracować dla gooli i innych?
Czyli różnica między PRLem, a III-cią RPi czy potrzebna nam jest
IV-ta RP.

Media z wielkim impetem rzuciły się na Kaczorów wytykając i śmieszając wszelkie
ich błędy, te rzeczywiste i te niby-rzeczywiste. W Polsce zapanował wręcz
zoologiczny antykaczyzm.
Pamiętam z dawnych czasów, a było to na początku lat 70-tych
w tzw. epoce Gierka jak głośno zrobiło się w mediach nt. polskiego wynalazcy
inż. Jacka Karpińskiego, który zbudował rewolucyjny na ówczesne czasy
minikomputer K-202. Informacje o tym można poszukać
w internecie. Niestety ówczesna Polska była pod okupacją komuny,
a dzielny wynalazca nie tylko nie został przez władze nagrodzony
ale wręcz zniszczony i skończył jako hodowca trzody chlewnej.
Początek lat 90-tych przyniósł nam „wielkie przemiany”,
a Urbi et Orbi ogłoszono, że żyjemy już w wolnym państwie.
Wielu rodaków w to uwierzyło i z ogromnym zapałem wzięło się
do budowania lepszej przyszłości. Jednym z nich był Roman Kluska,
który ze zdobytą za oceanem wiedzą i kapitałem wybudował
w Nowym Sączu fabrykę współczesnych komputerów Optimus.
Jednak chichot historii sprawił, że i on stał się hodowcą,
tym razem owiec.
To jest najlepsze podsumowanie zmian jakie zaszły w Polsce po roku 89-tym i
dlaczego Kaczory chcą IV-tej RP.
Więc szczególnie młodzi ludzie zanim pójdą do urn oddać swój głos
na „cud gospodarczy” i „drugą Irlandię” może powinni się troszkę
zastanowić i przemyśleć parę spraw.

nie, nie interesują się innymi kotami, tzn, nie przemierzą wielu km w
poszukiwaniu partnera/partnerki. Ale koty jako z natury ciekawskie mogą
wyruszyc w podróż z innych względów - polowanie na myszy czy zwykł ciekawość
świata.
Koty wychodzące niestety często nie wracają, ponieważ czyhają na nie różne
zagrożenia, spośród których największym jest człowiek. Paradoksalnie koty
oswojone, przyzwyczajone do dobroci człowieka mają mniejsze szanse - 'człowiek'
może do nich łatwiej podejść, a one nie uciekają - ponieważ nie wiedzą, że może
stać się im krzywda.
Zagrożenia: otrucie, uwięzienie, okaleczenie, przejechanie przez samochód,
postrzelenie, pogryzienie przez psy - chyba nie muszę wymieniać dalej - a jeśli
chcesz się dowiedzieć co może kotom zrobić 'człowiek' można wejść na stronę
pierwszej lepszej fundacji zajmującej się zwierzętami.
Kotów należy szukać - rozklejać ogłoszenia, pytać po sąsiadach, w sklepach
zoologicznych, u weterynarza, w schroniskach. No i jeśli się znajdą, zastanowić
się czy nie zapewnić kotom innej możliwości (moskitiera, osiatkowany balkon,
woliera) by mogły cieszyć się świezym powietrzem a nie być narażone na
niebezpieczeństwo.

Moralność. Słowo z gruntu nieprzyzwoite, którego nie wolno wymawiać
na salonie. Hasło przywrócenia moralności w życiu publicznym oznacza
faszyzm.

Niezależność myślenia. Zbiorowe powtarzanie haseł i sloganów.

Nieudacznik. Osobnik, który nie załapał się do towarzystwa.

Ofiara. Sprawca zła lub występku, który ujawniony został bez zgody
salonu.

Oszołom. Awanturnik, który chce kwestionować poglądy ogłoszone przez
Salon. Oszołom może być tylko prawicowy.

Poczucie humoru. Dowalanie Kaczyńskim i PiS.

Poczucia humoru brak. Niedostateczne dowalanie Kaczyńskim i PiS.

Prawda. Rzecz z natury dwuznaczna i wykpiwana na salonie. Wierzą w
nią prostacy. Ponieważ jednak nie sposób się bez niej obejść,
autorytety regularnie ustalają jej obowiązujący kanon.

Antykomunizm. Jaskiniowy albo zoologiczny. Inny nie występuje. Być
może dlatego, że osoby cywilizowane, a więc wyrafinowane, rozumieją,
że chociaż komunizm spowodował najwięcej cierpień w historii
ludzkości, to sprawa z nim jest daleko bardziej złożona i tylko
prostak może jednoznacznie go potępiać. Księgowanie ofiar to rzecz
niesmaczna, a rozliczanie komunizmu mogłoby prowadzić do
nieoczekiwanych konsekwencji zarówno w Europie, jak i w Polsce.
Mogłoby zachwiać hierarchią autorytetów. Dylematy komunistów są więc
bez porównania bardziej interesujące niż cierpienia ich ofiar.

Ciekawe.
A już myślałam że będzie nudno.

>husky_ napisał:
> W którym sklepie było ogłoszenie?

Już się upewniłem. Ogłoszenie zostało przez dzieci powieszone w sklepie
wędkarsko - zoologicznym przy ul. Piłsudskiego róg Słowackiego, oczywiście w
Markach. Życzę powodzenia i wszystkiego najlepszego

Chcemy więcej żyraf
Inwestycja w zoo jest typowym pomysłem promocyjnym. Tylko dlaczego
się tego nie promuje?!

Co roku w budżecie przeznacza się duże środki na zoo ale nic się o
tym nie mówi. Nie chcę oceniać merytorycznej słuszności takich
wydatków ale skoro już się je ponosi to wydział promocji powinien je
fajnie opakować.
Prezydent powinien ogłosić że w Opolu chcemy stworzyć światowej
sławy ośrodek zoologiczny, że chcemy wybudować to, to i to, skupić
na tym i na tym, przed wymarciem chronić takie i takie gatunki,
powołać z uniwersytetem wydział zoologiczny, zapraszać sławy,
organizować sympozja, konferencje. Zrobić sobie parę zdjęć w zoo.
(Czy wogóle Prezydent chodzi do zoo?!)
Wyprodukować program telewizyjny ze zwierzakami ala Gucwińscy to też
przecież żaden koszt.
Akcja z niedźwiadkiem w Berlinie też super prosta i tania.

Trzeba zrobić trochę szumu żeby Opole zaczęło sie kojarzyć w Polsce,
w Europie ze zwierzętami, skoro już wydajemy na to pieniądze. To się
nazywa promocja.

Absolutnie nie oddawaj do schroniska, tam jest teraz oblężenie.
Suka wygląda na zadbaną, pewnie ktoś będzie szukał.
Rozwieś ogłoszenia w okolicy, u weterynarzy, w sklepach zoologicznych.
W internecie na stronach zwierzęcych i regionalnych daj ogłoszenia,np.24opole,
dogomania.pl

Słonica indyjska została przywieziona do Poznania we wrześniu 1955 roku. Oto co na ten temat pisze b. dyrektor ZOO, dr Adam Taborski, w wydanej w 1975 roku książce "Ogród zoologiczny w Poznaniu - dzieje i perspektywy rozwoju" (red. J. Urbański i A. Taborski, PWN Warszawa - Poznań 1975, str. 123):

"Kiedy wreszcie we wrześniu 1955 roku statek "Puck" przywiózł 790 kilogramową słonicę dla Poznania, pierwszą wizytę w ZOO złożyło jej 15 000 osób. Redakcja "Gazety Poznańskiej", która ogłosiła konkurs na jej imię, zasypana została w ciągu kilku godzin 263 418 propozycjami! Słonicę nazwano "Kinga" i jest ona do dzisiaj ulubienicą zwiedzających. Kiedy w roku 1961 "Kinga" poddana została dość niebezpiecznemu zabiegowi chirurgicznemu uzębienia - telefon w ZOO urywał się od indagacji w sprawie jej zdrowia"

Wypytaj dzieci bawiące się w okolicy, ludzi dokarmiających bezdomne zwierzęta,
wywieś ogłoszenia (najlepiej ze zdjęciem), jeżeli masz w pobliżu sklep
zoologiczny, to wywieś ogłoszenie również tam. Koniecznie zadzwoń do schroniska
i zapytaj, czy kot przypadkiem tam nie trafił. Pospaceruj po okolicy, wołając
kota (pod wpływem szoku mógł się gdzieś schować; słysząc znajomy głos może
wyjdzie). Zrób to samo wieczorem (kiedy jest spokojniej, kot łatwiej Cię
usłyszy). I, na miłość boską, zabezpiecz balkon, bo inaczej to się będzie
powtarzać.

Nowe rondo na prawobrzeżu

Miasto przystąpi do przebudowy skrzyżowania ulic Dąbskiej, Handlowej, Pszennej i Chłopskiej. W ciągu roku powstanie tu nowe rondo.

Inwestycja nie była zaplanowana w tegorocznym budżecie. Ze względu na przedłużające się procedury związane z pozyskaniem wsparcia finansowego z Unii Europejskiej i niemożnością rozpoczęcia w tym roku przebudowy ul. Struga, zapadła decyzja o realizacji nowego ronda. Przyjęcie odpowiedniej zmiany w budżecie miasta planuje się na lipcową sesję Rady Miasta.

Rondo umożliwi łatwiejszy przejazd przez bardzo trudne dla kierowców skrzyżowanie. Jego powstanie będzie elementem większego zadania, jakim jest przebudowa ulic Zoologicznej, Niedźwiedziej i Dąbskiej, którego pierwszy etap zakończył się w ubiegłym roku. Wkrótce ZDiTM przystąpi do remontu kolejnych fragmentów tego ciągu komunikacyjnego. Te prace oraz budowa ronda stworzą mieszkańcom prawobrzeża i pozostałym kierowcom alternatywną drogę, która będzie wykorzystywana podczas przebudowy ul. Struga.

Obecnie trwają przygotowania do przetargu na wykonawcę prac. Zostanie ogłoszony po wprowadzeniu zmian w budżecie. Zakłada się, że prace mogłyby się rozpocząć wczesną jesienią. Potrwają ok. 12 miesięcy (przedłuży go mogą niesprzyjające warunki pogodowe zimą). Koszt budowy ronda szacuje się na 10,5 mln zł.

Zobacz misjce w zumi.pl
2008/07/07

I co chciałeś udowodnić tym cytatem z skądinąd świetnego filmu Monty Pythona? O
ile założenie, ze za tym cytatem kryje sie jakiekolwiek przesłanie myślowe jest
słuszne. Obawiam się, że wątpie.

Rozumiem, że Nowak-jedynie przytaczając teksty źródłowe i cytując fakty nie
jest wystarczająco wiarygodny. Oczywiście, że wiarygodny być nie moze-wystepuje
przecież w RM a to go z automatu dyskwalifikuje. Gdyby ogłosił tam że Rewolucja
Francuska rozpoczeła sie w 1789 należałoby to natychmiast zweryfikować jako z
gruntu fałszywe. Bo przecież nikt mówiacy cokolwiek na tej antenie wiarygodny
byc nie może, nawet synoptyk przewidujący przymrozki w styczniu.

No to teraz zagadka, kto jest autorem tych słów:

"Wśród kolaborantów i donosicieli, jak i personelu sowieckich sił
bezpieczeństwa, był szokująco wysoki procent Żydów."

Aby skrócić męki niepewności ćwierćinteligentom aspirującym do miana
półinteligentów-w rodzaju maaacy, spieszę z oświecającą informacją-znany
zoologiczny antysemita...prof Norman Davies.
Popełnił niewybaczalny błąd-ośmielił sie stwierdzić fakt-prawdę elementarną.
Niepasującą do prawdy wyższej-słusznej ale z tą faktograficzną nie mającą nic
wspólnego.

Fakty teoriom bowiem przeczą, a to jest karygodną rzeczą.

J. Szpotański

Podpowiadam aby porozwieszac ogloszenia ze zdjeciem pieska na
osiedlach w klatkach, w centrach handlowych a w szczegolnosci w
sklepach zoologicznych ktore przewaznie tam sie znajduja. To czasami
skutkuje. Mam nadzieje ze piesek sie znajdzie, jest to pies rasowy
na pewno ktos sie zainteresuje nim szybciej niz kundelkiem.

za www.zoo.bydgoszcz.com
Nowymi mieszkańcami bydgoskiego ZOO zostały kangury, a dokładnie
Walabia Benetta. Jest to torbacz, który na wolności zamieszkuje płd-
wsch. Australię i Tasmanię. Natomiast nasza para pochodzi z ogrodu
zoologicznego w Gdańsku. Samiec ma dwa lata a samiczka zaledwie rok.
Zwierzęta powoli aklimatyzują się w bydgoskim ZOO. Przebywają na
nowym wybiegu, na który zostały wypuszczone 29 kwietnia przy asyście
pracowników ZOO. Z klatki transportowej samiec wyszedł dosyć szybko,
samiczka zaś powoli i niepewnie. Potem kangury bacznie rozejrzały
się po nowym mieszkaniu i ruszyły do zwiedzania. Nie mają jeszcze
swoich imion. W niedługim czasie ogłosimy konkurs na imiona dla tych
uroczych zwierząt, a na razie zapraszamy do bydgoskiego ZOO, aby
stanąć z nimi prawie okow oko.

Mrumru, zrobiłaś dobrze, uratowałaś kotkom zdrowie i życie.
Znajdziesz im dom, tylko musisz porobić masę ogłoszeń w necie. Na
początek ogłoś kotki na allegro, na www.ale.gratka.pl, na forum
gazety, na www.miau.pl na podforum "Kociarnia" oraz na
www.miau.adopcje.
Powieś też ogłoszenia w sklepach zoologicznych, lecznicach, ogłoś je
w lokalnej prasie.
Gdzie się da, umieszczaj wraz z ogłoszeniem zdjęcia.
To może trochę potrwać, ale czasem fartem udaje się szybko znaleźć
kotu dom (wiem z doświadczenia, sama wyadoptowałam kilka znajdek).
Tylko pamiętaj, że nie oddaje się kota każdemu chętnemu, najlepiej
jest spisać umowę adopcyjną, w którym przyszły właściciel
zobowiązuje się np. do sterylizacji, regularnych szczepień,
zabezpieczenia okien i że nie odda kota do schroniska. Na tym
etapie, na hasło: umowa adopcyjna wykruszają się mniej poważni
chętni. Najlepiej zaloguj się na forum miau i poradź się
doświadczonych wolontariuszy, na pewno dostaniesz dużo cennych porad.

Koty z fundacji SFINX proszą o wsparcie...(www.sfinx.org.pl)

Witaj Histe Tu Mimisia z MIAU
Cieszę się, że dokocenie przebiega pomyślnie. To ja namierzyłam ogłoszenie w
sklepie zoologicznym o Garfusiu (wtedy nazywał się jeszcze Whiskas). Tu jest
wątek, w którym szukałam mu domu:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=55655187&v=2&s=0
Tak więc Garfuś jest tu już troszkę znany. Mam nadzieję, że będziecie z nim
szczęśliwi

Droga młodamamo, Twój pomysł jest jak najbardziej ok. I jeśli tylko znajdziesz w sobie wystarczająco dużo siły i wytrwałości, to być może uda Ci się wprowadzić go w życie, czego Ci szczerze życzę. Ale droga przed Tobą długa i trudna, bo trudno cenowo konkurować z placówkami publicznymi. Do tego jeszcze mnóstwo biurokracji... Na zachodzie, a jeszcze bardziej chyba w USA, takie prywatne przedszkola i żłobki są bardzo popularne, ale w polskich realiach uruchomienie takiej placówki nie jest tak łatwe.

Mam dla Ciebie jedną radę: nie bierz w ogóle pod uwagę wpisów osoby podającej się za "ona", "ha ha ha", "ktosik", "be", "ania", "Dana" oraz "ja" - tak, TO JEDNA I TA SAMA OSOBA. Wystarczy sprawdzić adres IP (wyświetla się obok nicka) - zawsze ten sam. Znalazłam ją już na innym wątku o żłobkach, gdzie posługiwała się jeszcze innym nickiem i IP. I - o ironio - tam uprawiała kryptoreklamę w czystej formie, podczas gdy teraz zarzuca to Tobie. Ja bym napewno nie powierzyła dziecka osobie o takim nastawieniu (wystarczy przeczytać jej pierwsze wpisy). Ten jej pseudożłobek zorganizowany jest na ul. Hanowskiego nad sklepem zoologicznym. Jest to zwykła opieka na godziny, bez wyżywienia. Tak się składa, że mieszkam przy tej ulicy i sama byłam zainteresowana ogłoszeniem, które znalazłam na jakimś słupie. Zadzwoniłam - to dwulicowe dziewczę słodkim głosikiem poinformowało mnie, że opieka jest "w zasadzie całodobowa" i "są maluszki, które rodzice zostawiają o 6 i odpierają o 21". Już to mnie zdziwiło i zraziło, a potem jeszcze te wpisy na forum... Bez komentarza.

Były w Poznaniu jeszcze chyba dwa inne słonie (a może tylko jeden, ale o tym dalej). O jednym z nich wspomina 'Kurjer Poznański', który między 5 listopada 1926 roku, a 1 stycznia 1927 roku pisał:

"Przy pracach ziemnych w poznańskim Ogrodzie Zoologicznym napotkano wypadkiem na części szkieletu słonia".

Nie napotkałem na wzmianki o losach Dory - towarzyszki Małego Cohna - która już przed I wojną światową uważana była za zwierzę stare, ale to raczej nie o nią chodzi, bowiem wzmianka o niej jest w 'Kurjerze' z dnia 20 kwietnia 1928. Świadczyłoby to o tym, że przed I wojną światową był w Poznaniu jeszcze jeden 'elefant' - to nie jest wykluczone, ale mogło to być zwierzę z jakiegoś cyrku lub obwoźnej wystawy, które niekiedy odbywały się w parkowej części Ogrodu.

O innym słoniu ('międzywojennym') można jedynie wnioskować z książki poświęconej Ogrodowi, wydanej w 1975 roku. Prof. Jarosław Urbański opisując wojenne (II wojna światowa) dzieje ZOO pisze o likwidacji zwierząt, gdy wojsko na przełomie 1944 i 1945 roku przejęło miasto i ogłosiło je twierdzą. Autor wspomina słonia jednym zdaniem - "U nas przy tej sposobności zastrzelono także wiele innych zwierząt, m.in. bawoły i słonia". Czy mogło chodzić o Dorę, która wszak już w 1912 roku (gdy dołączył do niej Mały Cohn) uważana była za "starą słonicę"?

zigzaur napisał:

> No właśnie. Dywizja zmobilizowana, skoncentrowana i przygotowana
do walki.
> A Gruzja nawet nie ogłosiła mobilizacji.

Bo dywizja Armii Rosyjskiej jest zawsze gotowa i skoncentrowana.
Poczytaj choćby Suworowa (nie to że to najlepszy znawca wojskowości
ale jako że dostał zaocznie czapę od ZSRR za szpiegostwo powinien
być wiarygodny dla tegio zoologicznego rusofoba jak ty) - w czasie
pokoju czas od alarmu do wyjścia na odcinek w gtowości bojowej
liczono w minutach.

To nie polskie ciury co w kalesonach wybiegają przed koszary pytać
co to tak wyje (ani też zresztą armia USA, która wprawdzie
najsilniejsza na świecie ale zanim zacznie działać to parę tygodni
minie bo najpierw Haliburton czy inny koncern który "wybrał"
prezydenta musi podliczyć na czym może zarobić i jak bardzo wydoić
budżet).

Jestem przeciw wprowadzaniu odgórnych zakazów ponieważ to nic nie da. Już
wprowadzono listę psów niebezpiecznych i efektem było tylko zwiększenie ilości
psów bezrodowodowych, pochodzących z niepewnych źródeł ponieważ ich, jako psów
nie należacych w pełni do rasy,żadne prawo nie obejmuje. Oprócz tego sprowadzono
nowe, groźne, nie uznawane przez federacje kynologiczne rasy, ktorych żadne
prawo nie może dosięgnąć. No i zwiększyła się liczba bandogów - mieszańców ras
bojowych.
Ostatnio nawet na moim sklepie zoologicznym było ogłoszenie o sprzedaży
szczeniąt - mieszańce amstaffa i rottka. W świetle prawa są to kundle, ktorych
żadne prawo nie obejmie a w Polsce jest dowolność rozmnażania, nie mozna w to
ingerowac.
W jaki sposób w demokratycznym państwie zabronisz ludziom posiadania psów?
Zwłaszcza jeśli pies jest zarejestrowany, opłacony jest podatek?
DLatego myślę,że jedyną drogą jest uświadamianie, upowszechnienie szkoleń i
dążenie do zlikwidowania pseudohodowli - z nich wychodzi najwięcej psów o
słabej, niepewnej psychice.
Zakaz hodowli psów bojowych tylko dlatego, że zdarzają się wypadki - jest mniej
więcej taki jak gdybyś zabroniła ludziom posiadania w domu noży i siekier - bo
za ich pomocą dokonuje się wielu pzrestępstw.
Pies może być albo najlepszym przyjacielem, wiernym członkiem rodziny albo
bezmyślnym stworem o wielkich szczękach. Rola właściciela w tym aby odpowiednio
uukierunkować.
Blanka

Kochana, boski ten Twój blog! Ubawiłam się do łez czytając motyw z
junkersem. Ty to masz wyobraźnię

I wogóle jesteś fajna, bo adoptowałaś Rudzielca z Mińska, którego
ktoś chciał oddać do schronu Pamiętam jak dziś, jak przeczytałam
ogłoszenie o nim w sklepie zoologicznym...Ale to była akcja! A teraz
kitek ma taką fajną pańcię!
Buziaki
B.

No, widzisz,

to jest nas dwie.

Za miesiąc znowu możemy ogłosić zbiórkę :D

Można by się jakoś zorganizować...

Poczekamy na następne...

No i jak ci się w tym świadku bytuje Jagienka?
Bo mi sympatycznie, i już się nawet znajome enduro-chłopaki nie dziwią,
że lubię "brudasy"... bo wiesz,my to taka ciekawostka zoologiczna w sumie:)

Pozdrawiam!

P.S. A z tym zorganizowaniem się to nie taki zły pomysł.
Powinnyśmy zorganizować sobie jakąś stronę internetową czy coś.
Ot tak, żeby świat motocyklowy wiedział,że jesteśmy i żeby innym dziewuchom
otuchy dodać:)

Gość portalu: Weteran napisał(a):

> grendelek napisał:
> aj waj, wielkie mi mecyje... od razu antysemici. Ja tylko tego
> > Wildsteina jakos nie lubie..
>
> To klasyczny przyklad zoologicznego antysemityzmu. Nie dość, ze kpi z
> powiedzonek zydowskich to jeszcze nie chce sie przyznać,że nie lubi zydów.
> Precz z antysemityzmem na forum GW szerzonym przez grendelka i jego
> popleczników.

Duma mnie rozpiera. Zostalem ogloszony pierwszym antysemita Forum
Poznanskiego! ;->

luzu?
Oczywiście że jest luz.
Ten kto przeżył mroczne lata prezydentury magistra,
ten który przeżył śmieszna lata prezydentury magazyniera,
ten kto przeżył żelazne lata premierostwa Kanlcerza,co obiecał że za rządów
socjaledemokracji nie będzie noworodków na śmietnikach,emerytów grzebiących po
śmietnikach,bezdomnych zamarzających na ulicach,
ten który został ogłoszony obsikanym kundelkiem,
ten który w Urzędzie Skarbowym wyjaśniał formalną pomyłkę przecinka widząc
srogą minę urzędnika
ten który to przeżył
ten musi mieć luz.

choćby by był nazywany ziejącym zoologiczną nienawiścią oszołomem w
paradygmacie brudnej kampani obrzucania błotem przebierającym nogami w żałosnym
pędzie po władzę ,bo teraz TKM.

za mahoniowymi biurkami socjaldemokratom przyrosły siedzenia do skórzanych
wypasionych foteli.Nawet myśl o podniesieniu siedzenia wywołuje traumatyczny
ból.

Podałam link do tego tematu osobie, która szukała małego kotka. Mogę jeszcze
doradzić zrobienie ogłoszeń i porozwieszanie ich u weterynarzy na tablicach
ogłoszeń, w sklepach zoologicznych. Możesz umieścić ogłoszenie w darmowych
serwisach ogłoszeniowych na necie lub pytać wśród znajomych. Więcej pomysłów nie
mam. Pozdrawiam i życzę powodzenia i wytrwałości w szukaniu nowego, dobrego domu
dla koteczka.

Jest taki film "Głupi i głupszy". Goście w nim omawiają w nim założenie interesu i zakładają procent zysku ze sprzedaży w swoim sklepiku zoologicznym. Wynosi on tylko 10% . Pokaż mi Świetliku firmę która w Polsce zadawala się takim zyskiem. W Polsce cała sfera biznesu jest chora i z wolnym rynkiem ma tyle wspólnego co ustrój PRL-u z komunizmem. Trzeba ich wyprowadzić do Timbuktu tam pracownik rzeczywiście utrzyma się za te kilkaset zł. W polskim klimacie to niemożliwe. A firma ma płacic godziwie a jeśli nie może to powinna ogłosić upadłość. Kwota wynagrodzenia za pełny etat musi wystarczyc na utrzymanie pracownika i pozwolić na odłożenie jakiejś sumy. TO czyni z robola konsumenta a to ponoć w kapitalizmie pierwszoplanowa postać nieznana w naszym pseudoustroju. Mityczna jak jednorożec.

gnago napisał:

> Jest taki film "Głupi i głupszy". Goście w nim omawiają w nim założenie interes
> u i zakładają procent zysku ze sprzedaży w swoim sklepiku zoologicznym. Wynosi
> on tylko 10% . Pokaż mi Świetliku firmę która w Polsce zadawala się takim zyski
> em. (...) wycinam resztę naiwnych bzdurek

I taką wiedzę mają rodacy (czyli żadną) ale do tego wielką gębę do ferowania wyroków i opinii. Dowiedz
się, że np. poligrafia buja się na rentowności w granicach 2-3%, inne biznesy PRODUKCYJNE podobnie.
Są pewne monopole i rejony, gdzie bywa nawet dużo więcej, ale nie jest to regułą.

> A firma ma płacic godziwie a jeśli nie może to powinna ogłosić upadłość. Kwota
> wynagrodzenia za pełny etat musi wystarczyc na utrzymanie pracownika i pozwoli
> ć na odłożenie jakiejś sumy.

Powinna, ale środki zabiera jej państwo, bo potrzebuje na opłacenie księży kapelanów, dwór
kaczyńskiego, podróże Sobeckiej, utrzymanie niezliczonych rzesz nieroboli. I ty za to płacisz! Lubisz
to? Godzisz się z tym? Nie? No to na Sejm a nie na przedsiębiorcę. Jak biznesmen zamknie swój" nie
mogący płacić ile powinien" interes, to staniesz w kolejce po obiad do brata Alberta, ale kolejka będzie
dłuuuga...

Gość portalu: Leszek napisał(a):

> Oczywiście, że jest jednostką budżetową i zgodnie z ustawą o finansach
> publicznych to dyrektor takiej placówki dysponuje jej budżetem określonym w
> uchwale budżetowej Rady Miejskiej przygotowanej na podstawie planu
> finansowego takiej instytucji. Może też w uzasadnionych przypadkach wystąpić
> o zminę - zwiększenie budżetu na inwestycje nie uwzględnione w planie
> finansowym i budżecie placówki. Tak więc ...

... tak więc powinieneś uważnie przeczytać to, co powyżej napisałeś, a wówczas zrozumiesz bezsensowność swojego postu - zapewnienie warunków dla Mago i innych niedźwiedzi brunatnych nie zostało przez poprzednią dyrekcję przewidziane w planie finansowym Ogrodu. W rezultacie nowy dyrektor nie może samodzielnie podjąć decyzji o modernizacji wybiegu wilków, gdyż ... nie ma do tego delegacji w budżecie (miasta) i planie finansowym (ZOO) uchwalonym i zatwierdzonym przez Radę Miasta i magistrat. Ogród i dyrekcja mają takę delegację (upoważnienie) w zakresie wydatków bieżących, przewidzianych w planie i dlatego na stronach Ogrodu znajdziesz ogłoszenia o przetargach rozpisywanych przez "Gminę Wrocław, Miejski Ogród Zoologiczny, ul. Wróblewskiego 1-5". Nb. dyrekcja ZOO w Poznaniu nie mogła rozpocząć procesu inwestycyjnego nowej słoniarni (innych obiektów też), bez wprowadzenia inwestycji do planów, budżetu Ogrodu i budżetu miasta w części dotyczącej dotacji dla ZOO, choć były szanse na pozyskanie funduszy UE (ale wyłącznie przy współfinansowaniu przez miasto).

Mam nadzieję (oby nie płonną), że trafiło.

Swinnak morska poszukuje domu (Warszawa) - pilne!!
Do oddania w dobre rece dwumiesieczna swinka morska, samczyk, bezowo-czarny
rozetek. Maluch jest ciekawski, towarzyski i oswojony, lubi bawic sie,
bieagac po pokoju. Musze go oddac szybko, gdyz oprocz niego mam jeszcze trzy
sasmiczki, ich dluzsze przebywanie razem grozi powiekszeniem hodwoli.
Ogloszenie aktualne jest przez najblizszy tydzien, w przciwnym razie swinek
powedruje do sklepu zoologicznego. O kontakt prosze wylacznie osoby dorosle z
Warszawy i okolic, niestety nacielam sie juz na paru pseudochetnych. Joanna E-
mail: euridice@wp.pl

Radzę śledzić ogłoszenia w prasie i internecie (od groma stron, przepatrz).
Możesz też zapytać w dobrym sklepie zoologicznym - mogą mieć wykaz hodowców i
cen. Poza tym na stronach właścicieli suczek podany jest zazwyczaj kontakt -
po to by zadzwonić / mailnąć i "zaklepać" sobie malucha z najbliższego miotu.

Kilka razy w lokalnej prasie w mojej miejscowości widziałam ogłoszenia o
sprzedaży rodowodowych shar-pei. 2.500 zł to minimum. Pamiętaj też, że pieski
te mają problemy zdrowotne - leczenie, odpowiednia dieta, itp - wszystko to
kosztuje. Mimo to rozumiem twój zapał. Życzę powodzenia! I napisz jeśli już
GO/JĄ znajdziesz - jak się wabi itd. Najlepiej zamieść na forum zdjęcie!

Masiu, na pewno Ci się uda znaleźć dom dla szczeniaków. Ja dla 4ech mojej suni
i dwóch znalezionych na ulicy znalazlam dom przez ogłoszenie w GW. Wiem, że
trafiły wspaniale, nawet niektóre potem odwiedzałam. Ludzie czasami nie wiedzą
skąd wziąć szczeniaka, wydaje się to nieprawdopodobne, ale prawdziwe. Dwa
szczeniaczki oddałam na giełdzie zoologicznej - wpuścili mnie tam, mimo, że
miałam kundelki. I znalazły soje domki. I Tobie życzę powodzenia, głowa do góry.

A przy okazji, może by tak rozbudować ogród zoologiczny, kładki nad ulicą już
są. Za 30 mln. zbudować prawdziwe delfinarium, jedyne w Polsce, wycieczki z
całego kraju dadzą większy zysk niż utrzymywanie ohydnego, poniemieckiego
betonowego molocha. Chcecie szmalu na remont, ogłoście że z powodu braku
pieniędzy rozwalacie, zaraz jakaś fundacja niemiecka (ziomkowstwa) da na remont
żeby szlag nie trafił ich zabytków na terenach czasowo będących po polską
administracją (według nich oczywiście).

Gość portalu: sara napisał(a):

> A przy okazji, może by tak rozbudować ogród zoologiczny, kładki nad ulicą już
> są. Za 30 mln. zbudować prawdziwe delfinarium, jedyne w Polsce, wycieczki z
> całego kraju dadzą większy zysk niż utrzymywanie ohydnego, poniemieckiego
> betonowego molocha. Chcecie szmalu na remont, ogłoście że z powodu braku
> pieniędzy rozwalacie, zaraz jakaś fundacja niemiecka (ziomkowstwa) da na
remont
>
> żeby szlag nie trafił ich zabytków na terenach czasowo będących po polską
> administracją (według nich oczywiście).
ZOO bedzie rozbudowywane niezależnie od HL,delfinarium jest już dawno w Gdyni i
jakoś wycieczki z całego kraju tam nie jeżdżą ale oczywiście przydałoby się i u
nas.Ohydny,poniemiecki,betonowy moloch to kawałek historii architektury
europejskiej.Cała twoja wypowiedź to ignorancja i brednie.

Pomimo, że nie byłem komunistą to właśnie PRL zawsze była moją ojczyzną. W niej
się wychowałem i pracowałem. Nigdy nie chciałem jej porzucić. A ty gnojku
możesz sobie tam za Oceanem pokicać i powylewać żale. Niektórym z Was niestety
się nie udało, bo wymarzone przez Was życie okazało się innym. Tam za Oceanem
nie tylko trzeba pracować ale jeszcze, żeby odnieść sukces trzeba mieć jakieś
wiadomośći i często większe od pozostałych współpracowników, którzy mieszkają
tam od pokoleń. Dlatego też niektórzy z Was umieszczacie na forum największe
bzdury jakie jeden drugiemu przekazujecie aby starać się pomniejszyć Waszą
flustrację. Czujecie się często obywatelami drugiej kategorii więc wyżywacie
się na różnych forach. Zawsze w takich przypadkach za Wasze niepowodzenia
życiowe obwinialiście żydów i cyklistów. Temat żydowski jest nadal aktualny
(wystarczy popatrzeć na inne wątki) a w ostatnich latach doszli jeszcze ci,
którzy żyli i pracowali w PRL-u. Takich gnojków jak ty spotykam i na innych
listach w których starają się dawać rady nam tutaj w kraju jak żyć i kogo
nienawidzieć za Wasze niepowodzenia.
Przejżyj te listy i zobacz, że co głupsze wypowiedzi, przpojone jadem
nienawiści l braku tolerancji pochodzą z poza granic Polski. Jest to dla Was
okazja do wylewania swoich żali, że życie nie tak się ułożyło jak byście
chcieli. Że tam gdzie jesteście to niestety też trzeba pracować aby żyć i to
czasami bardzo ciężko. Na socjal to brali tylko w RFN w latach 80-tych. Teraz
tam też każą pracować więc narobiło się pełno różnego rodzaju ziomków
starających się rozegrać swoje interesy na innej płaszczyźnie.
A co do Gen. Jaruzelskiego to może kiedyś dotrze do wielu zakutych łbów, że
cieszy cię on ponad 57% poparciem społeczeństwa . A demonstracje, które są
urządzane przed jego domem w rocznicę 13-go grudnia przypominają trochę
kabaret - demonstrują grupy młodzieży w wieku 16 - 25 lat. Większość z nich w
chwili ogłoszenia stanu wojennego istnieła w postaci co najwyżej plemników i
być może (tego nigdy się nie dowiemy) część z nich zawdzięcza przyjście na
Świat wprowadzeniu godziny milicyjnej. Ich wodzowie, którzy tymi demonstracjami
sterują co najwyżej stracili teleranek.
A teraz poskacz sobie ze złości, (rozumiem że nadajesz z jakiegoś ZOO bo w USA
kangury to żyją tylko w ogrodach zoologicznych) staraj się kopnąć jak kangurowi
przystoi i dalej wylewaj swoje żale.

Hejka
Przykra sprawa, wiem cos o tym jak zwierzak zaginie.
Jak chcesz to powiesze ogłoszenie w sklepie zoologicznym na Bródnie?

Pozdro
Krzysztof

dno kompletne

nasz kraj to jednak ogród zoologiczny

czekam na ogłoszenie "szukam pracownika do wręczania łapówek. Wymagania:
kontakty w urzędzie skarbowym. Mile widziane znajomości w policji i w
prokuraturze."

Gucwiński odchodzi?
Gucwiński odchodzi?

Poniedziałek, 14 czerwca 2004r.

WROCŁAW Szykuje się zmiana na stanowisku dyrektora zoo. Konkurs ma być
ogłoszony jeszcze w tym roku. Chętni do kierowania ogrodem będą mogli się
zgłaszać prawdopodobnie już za 3 miesiące

Następcę Antoniego Gucwińskiego wyłoni specjalna komisja. - Konkurs na
dyrektora zoo planujemy ogłosić na przełomie sierpnia i września. Teraz
opracowujemy warunki tego konkursu. Zmiana na tym stanowisku związana jest z
nową koncepcją ogrodu - mówi Rafał Dutkiewicz, prezydent miasta. - Chcemy
znaleźć bardzo dobrego następcę.

Wielkie plany

Prezydent chciałby m.in., by w przyszłości ogród razem parkiem Szczytnickim
tworzył duży, atrakcyjny kompleks, gdzie rodziny będą spędzać weekendy.
Podoba się pomysł, który zaproponował uniwersytet, by stworzyć w tym miejscu
obserwatorium astronomiczne, a także projekt mulitimedialnych pokazów na
terenie zoo. Władze miasta liczą, że nowe rozwiązania podsuną kandydaci na
dyrektora, którzy wystartują w konkursie. Dyrektor Gucwiński, z którym
prezydent rozmawiał już o zmianach, ma uczestniczyć w pracach komisji, by
wspólnie wyłonić nowego szefa wrocławskiego zoo. Obecny dyrektor nie
przewiduje jednak szybkich zmian. - Najwcześniej za trzy lata przestanę być
dyrektorem ogrodu - powiedział nam w piątek Antoni Gucwiński. Na pytanie, czy
wybiera się na emeryturę, stwierdził: - Zobaczymy! Antoni Gucwiński ogrodem
kieruje od 1966 roku.

Naprawione uchybienia

Ogród zoologiczny musi zmienić się i rozbudować, nie tylko dlatego, że Polska
weszła do Unii i zaczynają nas obowiązywać nowe standardy i przepisy. W
minionych latach prowadzącym wytykano poważne uchybienia. W lutym tego roku,
po naszej interwencji, okazało się na przykład, że zoo wbrew przepisom nie ma
pomieszczenia chłodniczego do przechowywania martwych zwierząt. Ponadto,
zwłoki i szczątki, które nie były wykorzystywane jako pokarm dla innych
zwierząt, zakopywano na terenie zoo bez wiedzy i zgody powiatowego lekarza
weterynarii. Placówka nie miała podpisanej umowy z firmą utylizacyjną, choć
nakazywały to przepisy. Kontrola zarządzona po naszej publikacji wykazała, że
dyrektor zoo nie planował zmienić istniejącego stanu rzeczy. W planie
finansowym ogrodu na 2004 rok nie zgłoszono, że zoo musi mieć środki np. na
opłacanie usług zakładu utylizacyjnego i kupno pomieszczenia chłodniczego. Do
dziś wszystkie te uchybienia naprawiono.

Izabela Czuban - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

Megynko, możesz napisać coś więcej o tych papuzich centrach adopcyjnych? Są
takie przytułki dla papug jak na zachodzie, gdzie niechciane ptaki trafiają do
specjalnego ośrodka i fachową opiekę? Czy mowa raczej o forum na którym
właściciele zamieszczają ogłoszenia w stylu "Oddam papugę za 30zł"?

Ptasi Azyl w Warszawie nie jest w zasadzie ośrodkiem adopcyjnym. Ale nie
zaszkodzi spróbować. Sądzę, że można popytać w każdym zoo o takie ptaki.

GDAŃSK

Miejski Ogród Zoologiczny Wybrzeża
ul. Karwieńska 3
80-328 Gdańsk-Oliwa
tel./fax (058) 552 17 51 (Dyrektor)
tel. (058) 552 00 42
e-mail: zoo@zoo.gd.pl

KADZIDŁOWO

Park Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie
tel.: (087) 425-73-65

ŁÓDŹ

Miejski Ogród Zoologiczny w Łodzi
ul.Konstantynowska 8/10 94-303 Łódź
tel.: (042) 632 75 79, fax: (042) 632 92 90

POZNAŃ

Ogród Zoologiczny w Poznaniu
ul. Browarna 25
61-063 Poznań
Polska
tel.: (061) 876 82 09, 876 82 25
fax (061) 877 35 33
e-mail: zoo@zoo.poznan.pl

WARSZAWA

Ośrodek Rechabilitacji Ptaków Chronionych "Ptasi Azyl"
Miejski Ogród Zoologiczny, ul. Ratuszowa 1/3 , 03 – 461 Warszawa
tel.: (022) 670 22 07
www.stop.most.org.pl/artykul2.html

Działa na terenie Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego od 1998 roku. Rocznie
trafia tutaj około 2000 ptaków. Z tej grupy ponad połowa jest wypuszaczana na
wolność. Dotychczas z dobrodziejstwa Azylu korzystało ponad 12 000 ptaków
należących do 150 gatunków.

WROCŁAW

Miejski Ogród Zoologiczny we Wrocławiu
ul. Wróblewskiego 1-5
51-618 Wrocław
tel.: (071) 348-30-24
(071) 348-30-25
(071) 348-30-26

Informacje pochodzą ze strony woliera.pl/

GW & GW: Towarzystwo (anty)Przyjaciol Zwierzat
Tydzien temu, bodaj w piatek, GW oglosila zgodnie ze swoja nowa (?) swiecka
tradycja nomenklaturyzowania wszystkiego, co sie w Poznaniu rusza, stoi, a
nawet z reguly stoi, ale czasami tez sie rusza (vide Koziolki) wielki konkurs
na imie dla nowego zwierzatka w Starym Zoo (hipcia, albo innego podobnego
padalca).
Na to ze Swietym Oburzeniem zareagowal Glos Wielkopolski, w ktorym przywolany
do tablicy Z Zawodu Dyrektor Ogrodu Zoologicznego uroczyscie oswiadczyl, ze
jesli chodzi o poznanskie skaczace i fruwajace, to GLOSOWI przynalezy sie
prawo organizowania ludowej zabawy "Imie dla reksia!".
Zbesztana GW wytlumaczyla sie swoim kretacko-aluzyjnym sposobem wszystko
zwalajac na pomniejszego dyrektora zoo.

I teraz pytanie za 100 punktow:

Dlaczego nikomu do glowy nie przyjdzie urzedzenie jakiejkolwiek WSPOLNEJ
akcji mediow poznanskich tego samego rodzaju czyli np. wszystkie gazety.
Dlaczego latwiej jest sie opluwac i wyszarpywac z gardel
rozniaste "przywileje"?

Nawet z okazji 750lecia lokacji proznosc GW zwyciezyla nad poczuciem
przyzwoitosci!

I tacy ludzie maja NAS POUCZAC, o tym, co wlasciwe, a co nie? Pora zauwazyc
belke we wlasnym oku !!! I ten brak pokory, przyznania sie do najbardziej
oczywistych bledow !!!

Przyklad? Dawno temu GW cytowala dwie moje wypowiedzi i obie kompletnie
przekrecono, zmieniajac ich sens:
-ludzie, czy wy nie myslicie w tej Gazecie, czy jest wam wszystko jedno?

W mysl zasady: "dodamy program tv na tydzien to nas i tak kupia" !
Niewazne wiec, co za glupoty powymyslamy w srodku!

I w dodatku ostatnio sylwestrowe artykuly autorstwa ww (wytnij z ubieglego
roku - wklej).

Co za obraz nedzy i rozpaczy !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Nastepnym razem urzadzcie sobie przetarg na Prawo Do Urzadzania Konkursu Dla
Czytelnikow: Prosze Imie Dla Slonia

no i jeszcze ogłoszenia w sklepach zoologicznych

Kotki o tej masci tzw. szylkretowej wystepuja dosc czesto. Proponuje odwiedzic
gielde zoologiczna, schronisko przy Al. Wojska Polskiego, albo sledzic drobne
ogloszenia w prasie.

Jeżeli jest ktoś zainteresowany,zapraszam do 18.00.
A jeżeli chodzi o zamieszczenie ogłoszenia na tamtej stronie co mi podałaś to
nie mam czasu sie logować,albo co innego.Problemu nie ma,zaniosę do
zoologicznego sklepu,jeżeli tutaj nikt się nie zglosi.

.: Powstanie Muzeum Solidarności i Park Historii Narodowej :.
14 stycznia 2006 - 14:21

Janusz Cisek, profesor z Krakowa został pełnomocnikiem prezydenta Wrocławia do
spraw utworzenia Muzeum Solidarności. Ośrodek, w którym prezentowane będą losy
stolicy Dolnego Śląska po 1945 roku ruszy za około dwa lata w budynku po starej
piekarni przy ul. Księcia Witolda. Taką decyzję kilkanaście miesięcy temu
podjęli już wrocławscy radni. Teraz miasto ma ogłosić konkurs na projekt
budynku. Tymczasem w planach jest także utworzenie we Wrocławiu Parku Historii
Narodowej,

Jak mówi przewodniczący rady miejskiej Grzegorz Stopiński wkrótce powstanie
także strona internetowa w języku angielskim i francuskim, która będzie
promować ideę utworzenia placówki w Europie.
- Chcielibyśmy, żeby to muzeum zostało wpisane na prestiżową listę muzeów
światowych prezentujących historię i kulturę. To będzie ośrodek wystawienniczy,
naukowy i dydaktyczny i będziemy w nim opowiadali nie tylko o Solidarności, ale
całej powojennej historii miasta - wyjaśnia Stopiński.

Pomysł ma dodprowadzić do realizacji własnie pełnomocnik prezydenta, któremu na
ostatniej sesji radni przyznali służbowe mieszkanie przy ul. Psie Budy.
Janusz Cisek ma 51 lat, pochodzi ze Stalowej Woli, jest profesorem Uniwersytetu
Jagiellońskiego, był także szefem Instytutu Piłsudskiego w Nowym Jorku.

O utworzeniu we Wrocławiu Parku Historii Narodowej, czyli specjalnej trasy, na
której znajdzie się m.in. muzeum zoologiczne i ogród botaniczny, rozmawiać dziś
będą nowy wicewojewoda dolnośląski Roman Kulczycki i prof. Leszek Pacholski,
rektor Uniwersytetu Wrocławskiego.
Projekt będzie realizowany i finansowany wspólnie przez uczelnię, wojewodę i
prezydenta miasta. Jedną z atrakcji ma być pieczara, w której pokazane zostaną
poszczególne epoki i historia geologiczna tej części świata. A cała trasa ruszy
najprawdopodobniej jeszcze w tym roku.

Marek Zoellner PRW

kożuszek - dla reni
Droga reniu, z problemem tym zwracam sie gł. do Ciebie, ponieważ jako jedna z
nielicznych zawsze znajdujesz czas i praktyczna poradę, dla nastolatka
zmagajacego sie z codziennymi problemami dorosłego zycia :).
P.S. nie traktuję twoich rad jako molestowanie, opinie innych tez mile
widziane:)
Na słupie naszej parafii wisiało ogłoszenie, ze przyjeczhały ze szwecji
kozuszki na zimę dla najbardziej potrzebujących i będą rozdawane w niedziele
wieczorem. No kto moze potrzebowac takiego kozuszka bardziej niz ja?
nastolatek odtrącony i nie kochany przez ojca - lokalnego burżuja,który to
ojciec dorobił sie szmalu na dostawach myszek dla sklepów zoologicznych, ja
chodzący w zimie w przyciasnej kurteczce podszytej wiatrem, ja którego jedyną
wartościową rzeczą jest (był) zegarek tag heuer otrzymany od krzestnego na
komunię.
I tu dochodzimy do sedna, ide po kożuszek i mysle qrD jak proboszcz zobaczy
ten zegarek to nie uwierzy mi, że jestem własnie tym który potrzebuje
najbardziej kozuszek, to ciach zdjąłem go i schowałem do kieszeni kurtki
(wiatrem podszytej), wchodzę tłum sie kłebi ale czekam na swoją kolej.
Podchodzi proboszcz pyta co chciałem, kozuszek mówię, popatrzył na mnie i
mówi ze mam kurteczkę, ja na to, że ona wiatrem podszyta, pomyslał, pomyslał
i mówi dobra, zostaw kurteczkę i bierz kozuszek. Ucieszyłem sie jak cholera
złapałem kozuszek, zostawiłem kurteczkę i w te pędy do domu poleciałem. W
nocy przypomniałem sobie o zegarku, lecę dzisiaj do koscioła a moja kurteczka
została podarowana bardziej potrzebujacemu (razem z zegarkiem)
Jak go odzyskać? proboszcz nie pamieta kto go wziął no i nawet jak by
pamietał to i tak obdarowany sie nie przyzna:(((((((((((( reniu poradź

Trendysia już po kąpieli - śpi i chrapie ;)

Dziekuję Ci jeszcze raz za pomoc, na początku straciłam glowę.
Ludzie z "psich" forów są fantastyczni. Szczególnie Paula i Kora, no
i oczywiście TY :).
Zapewne czytałaś już na dogo, ale wrzucę opowieść jeszcze tutaj,
dobrze dziewczyny?

Trednysia jest od blisko trzech godzin w domu. Dzisiaj rano
odebrałam telefon od Pani, która przyjechała do Warszawy z mężem
chorym na raka (trzymajcie kciuki - ma w poniedziałek operację). Od
rana biegałam po całym osiedlu, pytałam ludzi, rozwieszałam
ogłoszenia razem z synem. Ja na nogach, on na rowerze. Około 15:00
zadzwonił telefon, mężczyzna opisał mi psa. Pasowało. Pędem wróciłam
do domu, syn wsiadł na rower i pojechał, my z córką podrepatałyśmy
na nogach. Mąż urwał się z pracy. W połowie drogi zadzwonił do mnie
mąż, że syn ma już Trendysię!
Wyobraźcie sobie, że znalazł ją brat naszej sąsiadki z piętra (i jak
tu nie kochać sąsiadów) !!!!
Trendysia przebiegła przez Górczewksą (sześć pasów ruchu), tory
tramwajowe (w dwóch miejsach) i kręciła się w pobliżu budowy trasy S-
8. Jest cała i zdrowa, utyka tylko lekko na tylnią łapkę. Na
szczęście w pobliżu jest staw, więc pies mógł się napić.
To wszystko brzmi jak cudowne ocalenie, syn wczoraj do 24:00
rozwieszał ogloszenia, na które odpowiedziała Pani-Zbawczyni, rano
syn powiesił ogloszenia w okolicy tego stawu i stamtąd otrzymaliśmy
telefon, że sunia JEST! W chwili, kiedy widziałyśmy już z córką i
syna, i psa, odebrałam kolejny telefon, od Pani, która dawała jej
poprzedniego dnia jeść i pić. Do cudownych zdarzeń zaliczam również
burzę, która rozpętała się w kilka minut po tym, kiedy dotarliśmy z
psem do domu.
Kiedy Trendysia zaginęła, szła z synem i jego kolegami do sklepu
zoologicznego po pokarm dla rybek. Sklep znajduje sie przy samej
Górczewskjiej i prawdopodobnie dlatego, że poszla tam później po
jego śladach, straciła orientację i zgubiła się. Na szczęście jednak
nie powędrowała dalego, poszukała tylko wody do picia i przy
wodopoju została.

Jestem Waszą dłużniczką, WSZYSTKIM serdecznie dziękuję za pomoc.
mycha

jeżeli interesują Cie jakiekolwiek informacje to w sklepie zoologicznym na Gierzyńskiego 17 dziś widziałem ogłoszenie "oddam w dobre ręce kociaki"

Gość portalu: Boro napisał(a):

> Tu nie chodzi o sumy, tu chodzi o zasady - pieniądze powinny być tylko
> wydawane na cele, które są społeczeństwu potrzebne i które nie mogą być
> realizowane inaczej niż poprzez państwo.

problem w tym, że finansowanie większości sportów, zwłaszcza dyscyplin
zimowych, nie może obyć się bez państwa. nikt na świecie nie wymyslił
alternatywy - niedawno Norwegowie ogłosili, że nie będa wypłacać premii za
medale na IO, gdyż "państwo zapewnia optymalne warunki sportowcom". pod każdym
względem - sprzętu, obozów treningowych, stypendiów...
pytanie "co społeczeństwu potrzebne" jest względne. ja nie uważam, że wydanie
30 mln zł przez 4 lata to duży wydatek (zwłaszcza, że wbrew pozorom nie wydano
ich tylko na te 50 osób, które pojechały do Turynu, gdyż początkowo obnejmowało
200 osób - z kogoś trzeba było tych olimpijczyków wyłonić). w Warszawie z
budżetu miasta na "ogrody botaniczne i zoologiczne oraz naturalne obszary i
obiekty chronionej przyrody" wydaje się więcej przez rok - 29 mln zł. mówię
więcej, bo w tych 30 mln zł na Turyn kilka stanowią zdaje się wydatki
sponsorów. nic dziwnego, że przy tym poziomie finansowania nie starcza na
nowego boba dla Polaków...

wychiodzi więc, że statystyczny Polak wydał w ciągu roku na przygotowania ekipy
olimpijskiej kilka razy mniej niż kosztuje w Wawie bilet autobusowy. ja jestem
gotów przy najbliższej okazji pójść kawałek "na piechtę" i wynagrodzić części
niezadowolonych ten gigantyczny wydatek. tylko proszę się dobrać w 20 osób (5
zł), bo inaczej nie będzie mi się opłacało wypełnić i wysłać przekazu
pocztowego...

www.wtw.waw.pl/ogloszenie%20o%20zimie%20w%20miescie.html
(nie wiadomo dokładnie, gdzie)

OFERTA DLA DZIECI I MŁODZIEŻY POZOSTAJĄCEJ W CZASIE FERII ZIMOWYCH W DOMU

PRZYJDŹ DO NAS NA AKCJĘ

„ZIMA W MIEŚCIE 2006”

Od 16 do 27 stycznia 2006 roku w naszym klubie prowadzona będzie akcja „Zima w
mieście 2006”. Zajęcia odbywać się będą w godz. 9.00 – 15.00.

PLAN ZAJĘĆ:

09.00 – 09.30 Zbiórka w klubie, zajęcie świetlicowe, oglądanie filmów na video,
gra w ping-ponga

09.30 – 12.30 Zorganizowane zajęcia na obiektach sportowych raz w tygodniu
planujemy wyjęcie do kina /muzeum, na wystawę itp./, na salę gimnastyczną,
basen pływacki.

13.00 – 13.30 Obiad

14.00 – 15.00 Zajęcia sportowe w obiekcie lub na świeżym powietrzu

Przyjdź do nas, przyprowadź kolegę, koleżankę z podwórka, namów rodzeństwo.

Razem ustalimy, w które dni pójdziemy do kina i jaki obejrzymy film. Gościć
będziemy również w ciekawych muzeach, ogrodzie zoologicznym.

Pod opieką wykwalifikowanej kadry trenerskiej będziecie uczestniczyli w
podstawowym treningu sportowym. Zorganizujemy ciekawe zabawy i gry sportowe.

Zajęcie będą bezpłatne.

Dzieci biorące udział w zajęciach będą ubezpieczone od następstw
nieszczęśliwych wypadków.

Soboty i niedziele wolne.

Gdybyś miał ochotę do nas przyjść – uzgodnij to z Rodzicami i na pierwsze
zajęcia przynieś wypełnione przez Rodziców OŚWIADCZENIE

OŚWIADCZENIE

Nasz syn / córka ................................................ będzie
uczestnikiem akcji „Zima w Mieście 2006” organizowanej przez Warszawskie
Towarzystwo Wioślarskie w terminie:16 – 27 stycznia 2006 r. /z wyłączeniem
sobót i niedziel/.

...............................................................................

Podpisy Rodziców, Opiekunów nr dowodów osobistych

Warszawa, dnia .........................................

[wielka woda] Zagrożone Praga, Białołęka i zoo
Wisła wzbiera kilka centymetrów na godzinę. W niedzielę w nocy rzeka
przekroczy stan alarmowy i miejscami wyleje.
W piątek późnym wieczorem poziom wody dochodził do pięciu metrów. Po wyjątkowo
śnieżnej i mroźnej zimie zaczęły się roztopy. Sytuację pogarszają opady na
południu Polski. To dlatego od kilku dni do Warszawy zbliża się wysoka fala.
Jej czoło dotarło na Mazowsze już w piątek. Hydrolodzy przewidują, że w
stolicy Wisła osiągnie najwyższy poziom w poniedziałek rano. - Będzie powyżej
poziomu alarmowego, czyli 650 cm - ostrzega dyrektor mazowieckiego Wydziału
Zarządzania Kryzysowego Zenon Sobejko.

Z tego powodu o godz. 12 w piątek wojewoda Mazowiecki ogłosił w kilkunastu
powiatach województwa pogotowie przeciwpowodziowe.

Także w stolicy spodziewają się kłopotów spowodowanych nadciągającą falą.

-Wszystkie służby postawiliśmy na nogi - mówi "Rz" Mirosław Kochalski, p.o.
prezydenta Warszawy.

W gotowości jest sztab kryzysowy na bieżąco monitorujący poziom wody w rzece.
Do akcji przygotowani są strażacy. W pogotowiu czeka ponad 100 jednostek
pływających, prawie 1,4 tys. pomp oraz 624 tys. worków na piach. Z kolei
policjanci już teraz patrolują tereny działkowe na Siekierkach.

-W letnich altankach koczują bezdomni. Ostrzegamy ich przed nadchodzącym
niebezpieczeństwem - informuje Tomasz Wencel, komendant Komisariatu Rzecznego.

Według hydrologów najbardziej zagrożonymi rejonami w mieście są: osiedla na
Białołęce w okolicach Tarchomina i tereny w pobliżu ul. Okrzei na starej
Pradze, gdzie praktycznie nie ma wałów przeciwpowodziowych. Pełna mobilizacja
panuje w zoo.

- Spodziewamy się półmetrowej wody. Zamierzamy wyłapać gepardy i umieścić je w
klatkach na górce od strony ul. Jagiellońskiej. Nawet jeśli będą bez jedzenia
przez dwa dni, wytrzymają -mówi Jan Rembiszewski, dyrektor Warszawskiego
Ogrodu Zoologicznego.

Niewesoło będzie także na Zawadach, gdzie 15 km Wału Zawadowskiego, na odcinku
od Oczyszczalni Południe aż do Konstancina, jest dziurawe jak sito i w dodatku
za niskie. Miasto dopiero się przygotowuje do rozpoczęcia prac budowlanych.
/ŻW/

Wybaczcie, że wkleje fragment wiadomości z onetu:

""Sekcja w brytyjskim Towarzystwie Zoologicznym ustali powód zgonu wieloryba,
którego pojawienie się w Tamizie w Londynie zelektryzowała Brytyjczyków i
którego niestety nie udało się ocalić.
Już teraz wieloryb stał się elementem londyńskiego folkloru i tematem wielu
dowcipów.

Poniedziałkowa prasa pełna jest korespondencji od czytelników na temat
wieloryba, który okazał się samicą i zdechł ok. godz. 19.00 czasu lokalnego w
niedzielę, w czasie próby wywiezienia go na pełne morze spod mostu Battersea,
gdzie utknął. "Czy prawdą jest, że wieloryb stawał się coraz bardziej
zdezorientowany w miarę zbliżania się do siedziby parlamentu"? - pyta czytelnik
w liście do redakcji.

"Zgon wieloryba w Tamizie potwierdza to, o czym od dawna byłem przekonany - ci,
którzy przybywają do Londynu muszą być zdezorientowani, kierować się jakąś
złudą, bądź też są zwyczajnie obłąkani" - napisał inny.

Kolejny czytelnik przyznał, że przez cały weekend czekał na telewizyjne
wystąpienie premiera Tony'ego Blaira w nadziei, iż wygłosi on mowę pogrzebową
ku czci wieloryba, ale rozumie, dlaczego się tak nie stało: skojarzenie zgonu
wieloryba z ideologią Nowej Partii Pracy mogłyby się samo nasunąć.

Karykaturzysta "Guardiana" narysował wieloryba na katafalku obleczonym
brytyjską flagą. W nawiązaniu do bieżących politycznych kontrowersji z tłumu
zgromadzonego wokół katafalku w konwencji czarnego humoru padają
sugestie: "Trzeba by mu pobrać próbkę DNA, na wypadek, gdyby w przyszłości miał
podjąć nową próbę nielegalnego wtargnięcia do Londynu". (To aluzja do rozbudowy
policyjnej bazy danych DNA).

Inny głos radzi, by wieloryba wyekspediować jednym z tajnych lotów CIA, którymi
więźniów aresztowanych w jednym kraju przewozi się na przesłuchania w innym.

Kolejny sugeruje, by ogłosić, że wieloryb to w rzeczywistości szara wiewiórka,
a więc należy do gatunku, któremu rząd wypowiedział ostatnio wojnę, ponieważ
owe wiewiórki bardzo się rozmnożyły i wypierają tybylczy gatunek wiewiórek
rudych. W ten sposób możnaby zaprezentować zdechłego wieloryba jako namacalny
sukces polityki rządowej.""

Uwielbiam angielski humor.
))

Akcja Wisła
Dziś rano Lech Kaczyński ogłosił ambitny plan dla IV RP, o kryptonimie AKCJA
WISŁA. Akcja ma polegać na pogłębianiu dna i trzymaniu się koryta.
Platforma Obywatelska zażądała od Premiera natychmiastowej dymisji ministra
rolnictwa…. Ojciec Rydzyk odmówił.
Z ogrodu zoologicznego uciekł Lew i pożarł Jakubowską, gdy szła do kiosku po
gazety lub czasopisma. Za swoje winy trafiła do piekła gdzie aż się roiło od
Czarzastych stworów. Belzebub zastanawia się nad rodzajem kary dla niej, w
końcu mówi:
- Nabijcie ją na Pol.
- Ale szefie, jest mały Kłopotek, bo Wiatr go przewrócił.
- No to do Kociołka z nią!
- Nie da rady, bo ogień zgasł i czekamy na Łuczywo.
- No to zróbcie coś, niech mi się ta baba tu nie Wałęsa!
- Już nie będzie. Rokita ją powiesił za Ziobro.
Aleksander Łukaszenko ogłosił, że nie chce już być prezydentem Białorusi…
w piątek odbędzie się koronacja.
Syn pyta ojca:
- Tato, co to jest POLITYKA?
Ojciec odpowiada:
- Zobacz, ja przynoszę pieniądze do domu, więc jestem KAPITALISTĄ, Twoja mama
rządzi tymi pieniędzmi, więc jest RZĄDEM, dziadek uważa, żeby wszystko było na
swoim miejscu, więc jest ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM, nasz pokojówka jest KLASĄ
ROBOTNICZĄ, a wszyscy mamy jeden cel, aby się Tobie lepiej wiodło! Ty jesteś
LUDEM, a Twój młodszy brat, który leży jeszcze
w pieluchach jest PRZYSZŁOŚCIĄ!!! Zrozumiałeś synku???
Chłopiec zastanawia się i mówi, że musi się z tym wszystkim jeszcze
przespać. W nocy budzi chłopca płacz młodszego brata, który narobił w pieluchy
i drze się wniebogłosy. A, że chłopiec nie wiedział co ma zrobić, poszedł do
pokoju rodziców. W pokoju była tylko mama, ale spała tak mocno, że nie mógł jej
dobudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki,
gdzie akurat zabawiał się z nią ojciec, a dziadek podglądał ich przez okno.
Wszyscy byli tak sobą zajęci, że nie zauważyli, że chłopiec jest w pokoju.
Malec postanowił więc, że pójdzie spać i o wszystkim zapomni.
Rano ojciec pyta go:
- Synku, możesz mi powiedzieć własnymi słowami co to jest POLITYKA??
- TAK!!! - odpowiada syn. - KAPITALIZM wykorzystuje KLASĘ ROBOTNICZĄ, ZWIĄZKI
ZAWODOWE się temu przyglądają, podczas gdy RZĄD śpi, LUD jest całkowicie
ignorowany, a PRZYSZŁOŚĆ leży w gó..e!!! TO JEST POLITYKA!!
W Iraku żołnierz amerykański i polski dyskutują sobie po służbie.
Amerykanin:
“Ok, we have George Bush but we have Stevie Wonder, Bob Hope and Jonny Cash
too!”
Na co Polak:
“We have Kaczyński and… No Wonder, No Hope and No Cash…”

> ...wolisz być "obsługiwanym przez Państwo" niż samemu troszczyć
> się o swój dobrobyt

Nie. Nie wolę. Uważam tylko, że nad grą sił rynkowych musi być ktoś,
kto pilnuje reguł fair play. Podobnie jak w kasynie. Tam też jest
wolna gra przypadkowych zdarzeń, a jednak istnieje ktoś taki jak
krupier, który pilnuje, czy ktoś nie schował asa w rękawie.

Wolna ręka rynku okazala się być reką aferzysty
Premier Jan Olszewski


> Państwo nie ma swoich środków, z których może finansować takie
> akcje - Państwo ma nasze środki

Taką tezę może postawić tylko ktoś, kto uważa iż [bjedynym[/b]
źródłem zasilającym budżet państwa sa nasze podatki. Otóż
niekoniecznie. Są kraje (przykład: Francja) o bardzo silnym sektorze
państwowym, który jest drugim (obok podatków), równie istotnym
źródłem środków finansowym w budżecie. Ale jak się rozwliło ów
sektor państwowy (bo jest be, tryumf ideologicznego doktrynerstwa
nad zdrowym rozsądkiem ekonomicznym - to faktycznie, pozostają
wyłącznie podatki.

> najbardziej na nim ucierpieli lub ucierpią ci, którzy liczą na
> Państwo. Ci, którzy wolą sami zakasać rękawy i dbać o swoją
> przyszłość poradzą sobie

Stara teza przytaczanej przeze mnie szkoły myślenia w ekonomii,
która właśnie się skompromitowała. Przeniesienie reguł z zoologii do
życia społecznego. Jeśli ktoś sobie nie radzi - sam sobie winien,
niech przetrwają tylko najsilniejsze jednostki, reszta niech zdycha.
Przyjmij proszę do wiadomości, że społeczeństwo nie składa się z
samych cwanych i zaradnych. Ci pozostali też mają prawo do godziwego
życia.

A co do roli państwa w gospodarce, to jest taki kraj, który rozwija
się od dekad najszybciej na świecie. Zawsze w tempie +11% rocznie,
od lat. Teraz w ramach kryzysu ogłosili, ze będzie "tylko" +6%
(biedaczyska). Ale po I kwartale 2009 skorygowali to na +8.2%. Wiesz
jaki to kraj? Chiny. Państwo tam zawsze odgrywało i odgrywa
KOLOSALNĄ rolę w gospodarce. Kraj, który swój (powtarzam:
najbardziej dynamiczny w świecie) rozwój zawdzięcza nie "światłym
radom" Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego
(której to szkoły myślenia jesteś, jak wnoszę, zwolennikiem), ale
temu, że ekspertów z w/w instutucji wyrzucił przed laty na zbity
pysk za drzwi. I poszedł własną drogą. Jak widać - skuteczną.

Tak uważa prof. Joseph Stiglitz. Laureat ekonomicznej Nagrody Nobla,
wieloletni członek najwyższych władz MFW i BŚ, doradca ekonomiczny
prezydentów USA. Więc chyba osoba kompetentna.

Ten pies zainął prawdopodobnie w Komorowie, umaszczenie brązowe (chyba suka) widziąłam ogłoszenie przy kościele w Komorowie jakiś czas temu. Może jakieś danie właściciela znajdą się w slepie zoologicznym w Komorowie przy wkd. Chyba, że już właściel sie znalazł, dajcie znać.

Pan Gucwiński emerytem

Dyrektor wrocławskiego Ogrodu Zoologicznego Antoni Gucwiński tylko do końca
roku pozostanie na tym stanowisku. Po nowym roku dyrektor odejdzie na
emeryturę, a jego miejsce zajmie dyrektor wyłoniony z konkursu.
Wkrótce zostanie ogłoszony konkurs na stanowisko dyrektora wrocławskiego ZOO.

Nieoficjalnie wiadomo, że odejście dyrektora na emeryturę przyspieszyły
nieprawidłowości, które odkryto w połowie września we wrocławskim ZOO.
Zaniepokojeni wrocławianie oraz lokalna prasa alarmowała, że zwierzęta są
przetrzymywane w złych warunkach, zbyt małych klatkach jak niedźwiedź brunatny,
który do wrocławskiego ZOO trafił w 1994 r. z Tatr z matką Magdą. Niedźwiedź
trafił do betonowej klatki po tym, gdy zaatakował pracownika ZOO, który karmił
zwierzę. Zastrzeżenia były także co do warunków, w jakich żyją zwierzęta
tropikalne, które mieszkają w zbyt ciasnych terrariach

Trudnymi warunkami we wrocławskim ZOO zainteresowała się nawet wrocławska
prokuratura, która w połowie września wszczęła dochodzenie w sprawie
niedźwiedzia brunatnego. Prokuratura sprawdza, czy w ZOO nie została złamana
ustawa o ochronie zwierząt. Za jej złamanie grozi do roku więzienia.

Natomiast Urząd Miejski zawiadomił Państwową Inspekcję Weterynaryjną, aby
zbadała sytuację zwierząt we wrocławskim ZOO. "Nie znamy się na tym. Nie wiemy,
jakie warunki powinny mieć zwierzęta tropikalne, a jakie inne zwierzęta" -
mówił Garcarz.

Gucwiński ma ponad 70 lat i osiągnął wiek emerytalny. Jest jednym z najbardziej
znanych dyrektorów polskich ogrodów zoologicznych dzięki programowi
prowadzonemu kilka lat temu w TVP "Z kamera wśród zwierząt", gdzie wraz z żoną
Hanna Gucwińską opowiadali o zwierzętach, ich zwyczajach i pochodzeniu. We
wrocławskim ZOO pracował ponad 40 lat, najpierw jako szeregowy pracownik (od
1957 r.), potem jako dyrektor (od 1966 r.).

belima no dzieku ci baaaaaaaardzo

zaloze siatke i pojde do zoologicznego zapytac o odstraszcze:)

nie chce pisac takich ogloszen, bo w sumie lubie zwierzeta, wiem panie sa
samotne i jakos potrafie sie wczuc w sytuacje.
(ps pies odgania na balkonie :))

haha...ja ostatnio widzialam ogloszenie o zagubionej obraczce :)

ale mozna zawsze powiesic tez w sklepie zoologicznym.

Przecież napisał, że szuka dziewczyny... :) Ogłoszenia o Klaczach to
w dziale zoologicznym:)

już dałam ogłoszenia na słupskiej stronce i właśnie wywiesiłam zoologicznym i na
tablicach ogłoszeniowych. Nie omieszkałam dodać zdjęcia Wczoraj gdy mój mąż
zasnął kociak przyszedł i zaczął ugniatać mu twarz, całą buzię mu wylizał...no
słodziaczek